Stary Bar — sielankowe miasteczko w sercu Czarnogóry

Wspomniane biuro podróży w Starym Barze
Stary Bar — sielankowe miasteczko w sercu Czarnogóry

W odróżnieniu do nowoczesnego miasta portowego jakim jest Bar, Stary Bar jest niewielkim, sennym miasteczkiem. I gdyby nie to, że nosi ślady sprzed ponad 1,5 tys. lat, to nikt nie wiedziałby o jego istnieniu.

Dojazd

Jadąc z centrum Baru na południe trasą E851, wiodącą przez pół czarnogórskiego wybrzeża, odbij w miejscowości Tomba na wschód, drogę prowadzącą wprost do Starego Baru. Zobacz dokładne miejsce na mapie.

Stary Bar, Czarnogóra

Zabytkowa część miasteczka.

Cena

Normalny bilet wstępu kosztuje 2 EUR, a ulgowy 1 EUR.

Co zobaczyć?

W Starym Barze znajduje się jedno z najlepiej zachowanych miast warownych z VI w. Teren przesiany zabytkami jest duży, więc przeznacz na zwiedzanie minimum 2 godziny. Nie będziesz żałował.

Sielanka w Starym Barze, Czarnogóra

Stary Bar rozwijał się na przestrzeni lat, dlatego najnowsze części np. wieża zegarowa pochodzą z XIX w. Oznacza to także, że budynki i fortyfikacje są zachowane w różnym stanie. Część z nich to zwyczajne ruiny. Cały czas jednak trwają prace archeologiczne i rekonstrukcyjne na tym terenie. Dlatego z roku na rok Stary Bar wygląda coraz lepiej.

Wzgórza w Starym Barze
Dom w Starym Barze

To co mnie najbardziej urzekło, to zupełny spokój tego miejsca. Ulice tego miasteczka przypominają te włoskie z kadrów Cinema Paradiso bez żadnych straganów z turystycznym badziewiem.

Zamieszkałe ulice Starego Baru.

Zamieszkałe ulice Starego Baru.

Co robić?

Zahacz biuro podróży w kolorowej kamienicy przy głównej ulicy, biegnącej w górę do zabytkowej części miasta. Prowadzi je wyjątkowo sympatyczny Czarnogórzec, który przez kilka lat mieszkał w Polsce. Nie dość, że z przyjemnością zamienił z nami parę słów po polsku, to jeszcze ugościł nas nas swoimi domowymi wyrobami. Przy okazji możesz zapytać o ceny domów w okolicy, bo pośredniczy w ich sprzedaży. Co powiesz na letni dom w Czarnogórze za parędziesiąt tysięcy euro?

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *