Nie marnuj życia na etacie — TOP 10 gorących krajów dla freelancerów

Wybieram raj dla freelancera

No i po wyborach. Połowa Polaków już pakuje walizy, w obawie przed PiS-owską dyktaturą. Poważniejszy problem mają platformersi. Dni ich stołków są już policzone. Część wyląduje bezpiecznie przekładając papiery w europarlamencie. Reszta natomiast szuka teraz lotów do ciepłych krajów, z którymi Polska nie ma podpisanej umowy o ekstradycji. Z myślą o nich (i o freelancerach!) — moje TOP 10 emigracyjnych rajów.

Raj to mam panie w Kołobrzegu

Jeżeli jeszcze nie wiesz dlaczego powinieneś wybrać freelance na emigracji:

  1. Wykorzystaj potencjał różnic zarobków i kosztu życia. W skrócie — pracuj dla firm z krajów rozwiniętych, gdzie płace są wysokie i wydawaj w krajach rozwijających, gdzie koszty życia są niskie.
  2. Podróżuj, nawiązuj nowe kontakty, ucz się i doświadczaj nowego każdego dnia.
  3. Żyj w kraju, gdzie wychodzisz zimą z papugą na smyczy do parku i nikogo to nie dziwi :)

Dlaczego mój ranking jest genialny?

W sieci możesz znaleźć inne rankingi państw dla ekspatów, ale żaden z nich nie odpowiada na pytanie:

Który kraj jest najlepszy dla freelancera z Polski?

Większość, tak jak znany ranking HSBC, opiera się na opiniach zachodnich respondentów, z których tylko niewielki procent pracuje na własną rękę. W efekcie na czele listy znajdują się państwa takie jak Singapur, czy Nowa Zelandia — słowem — drogie. Jeżeli chcesz tam mieszkać, to prawie na pewno musisz zatrudnić się na etat, bo inaczej się nie utrzymasz. A zdobycie etatu wymaga większej gimnastyki i… zobowiązań.

A nie po to przecież opuściłeś kierat, żeby zamienić go na drugi, prawda? Dlatego mój ranking to ranking dla ludzi szukających swobody. Jeżeli jesteś ciekaw jak powstała ta lista, to przeczytaj niżej jakie kryteria wziąłem pod uwagę. Gotów? Zaczynamy!

Miejsce 10 — Filipiny 52%

Dobrze się składa, bo właśnie wróciłem z Filipin. Pozornie bajka — możesz żyć jak pączek w maśle na jednej z tysięcy wysp z białym piaskiem, budzić się w cieniu palm i płacić za wszystko tyle, co w Polsce. Gdzie tkwi haczyk?

Freelance na Filipinach
Plusy dodatnie
Wiza
Filipiny zapraszają Polaków bez wizy jedynie na 30 dni. To nie jest jednak wielki problem, bo wizę można legalnie i łatwo przedłużyć. W efekcie co dwa miesiące musisz się wykosztować jakieś 200-400 zł za przywilej mieszkania na Filipinach. Po 16 miesiącach ciągłego pobytu nie ma innej rady, musisz w końcu wyjechać za granicę, nawet jeżeli to oznacza jednodniowy skok na zakupy do Tajwanu i z powrotem.
Koszt życia
Podobny jak w Polsce. Generalnie jest tanio.
Język
Z każdym dogadasz się po angielsku, bo to drugi oficjalny język na Filipinach. Ja nie miałem z tym żadnych problemów.
Minusy
Bezpieczeństwo
Trzęsienia ziemi, powodzie, tajfuny, tsunami i wybuchy wulkanów. Tego wszystkiego możesz doświadczyć mieszkając na Filipinach. Nawet w trakcie mojego 10-dniowego pobytu zaliczyłem jeden tajfun, który przyniósł duże zniszczenia na północy kraju. Nawet jeżeli siły natury cię oszczędzą, to nie znaczy, że możesz czuć się całkowicie bezpiecznie. Filipiny mają duże rozwarstwienie społeczne. Biedni są naprawdę biedni, liczni i jak to często bywa — zdesperowani. Kradzieże, rozboje, nawet cięższe przestępstwa nie należą tutaj do rzadkości. Jako biały (w domyśle zamożny) możesz stać się celem agresji.
Odległość
Za lot w dwie strony do Polski zapłacisz ponad 3000 zł. Miejsce dobre dla tych, którzy niezbyt często lubią wpadać do cioci na podwieczorek.
Internet
Albo mieszkasz w raju i masz wolny internet albo mieszkasz w zatłoczonym mieście i masz wolny, ale nie najwolniejszy internet. Średnia dla Filipin to 2,5 Mb/s. Szału nie ma.

Miejsce 9 — Peru 54%

Nigdy nie byłem w Peru, ale coś musi w tym kraju być, skoro wielu ekspatów wybiera życie właśnie tam. Czy chodzi tylko o głaskanie lamy i żucie koki, czy kryje się za tym coś więcej?

Freelance w Peru
Plusy dodatnie
Wiza
180 dni bez wizy. Brzmi jak promocja! Potem musisz wyjechać z kraju choć na jeden dzień lub wykombinować dłuższy pobyt. Lista dostępnych typów wiz jest długa, a wymagania przynajmniej w teorii nie są wygórowane.
Koszt życia
Jest jakieś 20% drożej niż w Polsce.
Język
O ile znasz hiszpański, jesteś jak u siebie. Z angielskim… lepiej zacznij się uczyć hiszpańskiego, Gringo.
Internet
Średnio 3,6 Mb/s. Całkiem niezły wynik. Można zacząć myśleć o efektywnej pracy.
Minusy
Bezpieczeństwo
Drobna (i nie tylko) przestępczość kwitnie w państwie Inków. Nawet nasze MSZ ostrzega turystów o tym od czasu do czasu.
Transport
Podróżowanie po kraju do najprostszych, najszybszych, najbezpieczniejszych i najtańszych nie należy.
Odległość
Lot w obie strony do Polski to wydatek ponad 4000 zł. Niemało, ale to w końcu Ameryka Południowa.

Miejsce 8 — Ekwador 56%

Ekwador jeszcze do niedawna kojarzył mi się tylko z dyskoteką w wielkipolskich Manieczkach, paniach w kusych spódniczkach i panach w ortalionowych dresach. Okazuje się, że prawdziwy Ekwador przyciąga zgoła inną klientelę — zamożnych, zachodnich emerytów. To efekt programu rządowego, który upraszcza procedurę uzyskania stałego pobytu dla osób starszych ze stałym wynagrodzeniem powyżej pewnego pułapu. A że Ekwador jest przyjemnym krajem do życia, to chętnych, szczególnie z USA jest wielu.

Freelance w Ekwadorze
Plusy dodatnie
Koszt życia
Na podobnym poziomie jak w Polsce. Eldorado! To znaczy… Ekwador!
Standard życia
Ekwador wypada znakomicie w rankingach bazujących na opiniach ekspatów. Coś w tym musi być.
Język
Tak, tak, poza większymi miastami tylko hiszpański, Gringo.
Minusy
Wiza
O ile nie jesteś (w miarę) zamożnym emerytem, to musisz się nagimnastykować. Wizę turystyczną na lotnisku dostaniesz na 90 dni. Możesz ją przedłużyć do 180 za $230. I to wszystko. Potem albo zostajesz studentem albo wolontariuszem albo wreszcie stwierdzasz, że Ekwador jest na tyle atrakcyjny, że kupujesz chałupę za minimum $25000 i osiedlasz się, co gwarantuje ci stały pobyt.
Internet
Średnio 3,6 Mb/s. Można żyć, gdyby nie to, że często zdarzają się awarie sieci. Tej energetycznej też.
Bezpieczeństwo
Trzęsienia ziemi i powodzie z takich dodatkowych atrakcji.
Odległość
Za lot w obie strony do Polski zapłacisz ok. 5000 zł. Drogo :(

Miejsce 7 — Tajlandia 66%

Tajlandia dla turysty wydaje się rajem. Ci jednak, którzy tam mieszkają, twierdzą, że to tylko złudzenie. Ale mimo to nie zamierzają swojego nowego domu opuszczać. To jak to jest?

Freelance w Tajlandii
Plusy dodatnie
Koszt życia
Na podobnym poziomie jak w Polsce.
Odległość
Lot w obie strony do Polski kosztuje ok. 2500 zł, ale można liczyć na tańsze bilety w promocji.
Internet
Jak na kraj rozwijający, nieźle rozwinęli infrastrukturę. Średnio 6,6 Mb/s.
Minusy
Wiza
Tajlandia oferuje Polakom pobyt przez 30 dni bez wizy. Potem kombinuj. Najpopularniejsze forum o Tajlandii traktuje o tym jak do diabła zdobyć tę wizę i zostać w raju dłużej. Temat na książkę, więc opiszę tylko najpopularniejsze opcje: odnawianie lewych wiz biznesowych co 90-360 dni przez agencję (każdorazowo to wydatek min. 200 zł za pośrednictwo), nauka języka w oficjalnej szkole, założenie własnej firmy w Tajlandii.
Język
W większości przypadków można się dogadać po angielsku, ale… sprawy urzędowe mogą być już dużym problemem. I nie tylko z powodu języka, czyt. biurokracja i korupcja.
Bezpieczeństwo
Drobna przestępczość, powszechne oszustwa i od czasu do czasu zdarzają się mniej lub bardziej krwawe zamieszki. I Boże broń, żeby ktoś cię nie zobaczył jak dorysowujesz Ich Królowi rogi na fotce w gazecie.

Miejsce 6 — Czarnogóra 68%

Małe państwo w cieniu Serbii i Chorwacji o nieskalanej, pięknej przyrodzie, zabawnym językiem i niezgorszym winem. Czy można chcieć czegoś więcej?

Freelance w Czarnogórze
Plusy dodatnie
Wiza
Możesz balować w Czarnogórze do 90 dni. Potem musisz poświęcić 4 godziny na dojazd do najbliższej granicy po kolejną pieczątkę i tak w kółko Macieju dopóki celnicy się nie przyczepią. Potem możesz albo zadbać o większą przychylność celników albo pokusić się o otwarcie firmy w Czarnogórze. Tym drugim zajmują się specjalne agencje, które załatwią wszystko za ciebie. Ponoć to najlepsza opcja na uzyskanie stałego pobytu.
Koszt życia
Czarnogóra to jedno z dwóch państw w zestawieniu, gdzie koszt życia jest niższy niż w Polsce. Zanim zaczniesz skakać z radości, dodam, że różnica wynosi średnio 1%.
Odległość
Na upartego można dojechać do Polski autem w jeden dzień. Jeżeli nie lubisz jazdy z dziesięcioma red-bullami w krwiobiegu, to lepiej licz dwa dni. Loty z Podgoricy są koszmarnie drogie. Można pokusić się o jakiś lot z Chorwacji w razie czego.
Internet
Niezły. Średnio 5 Mb/s.
Język
Można dogadać się po angielsku. Znajomość rosyjskiego też jest powszechna. W razie czego zawsze możesz polegać na wspólnych korzeniach polskiego i serbskiego. Wbrew pozorom te dwa języki są do siebie bardzo zbliżone.
Minusy
Opuncje
Mogą boleśnie ukłuć przy bliskim kontakcie. Musiałem coś wymyślić na upartego, żeby ranking wyglądał na bardziej wyważony.

Miejsce 5 — Chiny 72%

W Chinach mieszkam już 2,5 roku, pewnie jeszcze drugie tyle dałbym radę. To w końcu kraj, do którego ściągają ludzie z całego globu. Jedni, bo zwęszyli biznes i drudzy, bo chcą zobaczyć co zwęszyli ci pierwsi. Żyje się tu nadzwyczaj prosto, szczególnie, gdy ma się białą twarz, niewyparzony język i podstawowy instynkt przetrwania.

Freelancer w Chinach
Plusy dodatnie
Odległość
Wszystko zależy od miasta, gdzie mieszkasz (Chiny małe nie są), ale generalnie ze wschodniego wybrzeża można się dostać się do Polski za rozsądne pieniądze. Zdarza się też upolować takie promocje jak przelot w obie strony za 1200 zł. Normalnie trzeba jednak liczyć jakieś 2,5 tys. zł za lot.
Koszt życia
Wszystko zależy od stylu życia, ale jeżeli będziesz żył jak Chińczyk, jadł jak Chińczyk i bawił się jak Chińczyk, to wyjdziesz na tym dobrze. Natomiast jeżeli chcesz się objadać serem brie, chadzać do restauracji z nożem i widelcem i bywać w klubach, gdzie parkiet istnieje nie tylko dla dekoracji, to słono za to zapłacisz. Póki co mam wrażenie, że Chiny dogoniły cenami Polskę i lecą dalej. Czytaj więcej na temat aktualnych cen w Chinach.
Rozwój
Jak się dobrze rozejrzysz i popracujesz nad swoim guanxi (znajomościami), to możesz znaleźć się w sytuacji, gdzie twoja robota jako freelancer wyda ci się zbyt trywialna w stosunku do tego, co możesz robić w Chinach. Bo gdzie indziej mógłbyś zająć się handlem ptasimi gniazdami z malezyjskich jaskiń? (A takiej profesji dorobił się jeden z moich polskich znajomych w Xiamen.)
Minusy
Wiza
Chińczykom nie jest już potrzebny każdy obcokrajowiec. Mają ich dziś na pęczki, więc zaczęli wybrzydzać. Jeszcze w 2011 roku można było wykonywać co 6 miesięcy bieg po wizę biznesową do Hongkongu i to załatwiało sprawę legalnego pobytu w tym Chinach. Dziś trzeba się nieco więcej nakombinować. Najprościej nadal jest zapisać się na kurs językowy z minimalną liczbą godzin w tygodniu i cieszyć się otrzymaną w ten sposób wizą studencką. Inną opcją jest wiza biznesowa i 3-miesięczne wyloty za granicę albo dla co pewniejszych siebie — założenie własnej firmy. A jak komuś problem naprawdę doskwiera to i można z Chinką stanąć na ślubnym kobiercu.
Internet
Tragedia. Jakość sieci pozostawia wiele do życzenia, a do tego musisz się użerać z Wielkim Chińskim Firewallem, który blokuje większość zachodnich stron. Jak rozgryziesz temat po miesiącach prób i błędów, będziesz się cieszył zawrotną prędkością łącza w granicach 4 Mb/s. Za to Taobao, czyli chińskie Allegro zawsze chodzi jak marzenie. :)
Język
Bez chińskiego na dłuższą metę ani rusz. Albo zaczniesz się go uczyć albo otocz się wianuszkiem znajomych, którzy dobrze znają język. Od tej zasady są jednak wyjątki. W Szanghaju można przeżyć 10 lat wśród obcokrajowców i nie znać ani słowa po chińsku, ale… czy stać cię na bycie takim ignorantem?
Środowisko naturalne
Naturalne? W Chinach? Zapomnij.

Miejsce 4 — Tajwan 78%

Ponoć Tajwan jest jak Chiny, ale bez wad. Zweryfikuję tę opinię w przyszłym tygodniu, bo akurat lecę na parę dni na wyspę. Coś w tym jednak musi być, bo nie słyszałem nigdy ani słowa złego o Tajwanie. A może to po prostu zasługa dobrego, rządowego PR-u. Co jednak z tego wynika dla freelancera?

Freelance na Tajwanie
Plusy dodatnie
Wiza
90 dni za piękny uśmiech, 180 dni turystycznie. Żeby zostać dłużej trzeba się nakombinować, ale czy naprawdę warto? Pół roku to wystarczająco długi okres, żeby sobie zaplanować krótki urlop za granicą, np. na Filipinach, które są rzut beretem obok.
Internet
Miodzio. Średnio 8,3 Mb/s.
Język
Bez chińskiego da się żyć pełną piersią, a nie tylko dryfować po powierzchni nowej kultury. Mimo wszystko warto zainwestować czas w naukę podstaw chińskiego.
Minusy
Odległość
Niestety Tajwan nie ma argumentu skali kontynentalnych Chin i tutaj dużo ciężej złapać promocyjne bilety do Europy. Lot w te i we w tę to koszt rzędu 2,8 tys. zł.
Koszt życia
Luksus życia na Tajwanie będzie cię kosztował ponad +25% tego, co byś zapłacił w Warszawie. Taki sobie ten interes o ile Twoje zarobki nie należą do najwyższych. Możesz szukać zatrudnienia na wyspie, bo płace też są odpowiednio wyższe w stosunku do Polski, ale przeszkadza w tym mały i hermetyczny rynek oraz język, który nie dość, że jest chiński, to jeszcze z tradycyjnymi znakami.
Bezpieczeństwo
Ulice miast są przyjemnie bezpieczne, ale natura lubi przypomnieć o sobie w dość efektowny i katastroficzny sposób od czasu do czasu, czytaj: trzęsienia ziemi i tajfuny są dość częste.

Miejsce 3 — Malezja 78%

Ostatnie wakacje praktycznie w całości spędziliśmy w Malezji. I były to niezłe wakacje, które byłbym skłonny zamienić nawet na dłuższy pobyt. Malezja to fascynujący miks kultur, przepiękna natura (przynajmniej to, co zostało po morderczej wycince lasów), niezłe jedzenie, tani i efektywny transport.

Freelance w Malezji
Plusy dodatnie
Wiza
Polacy cieszą się 90-dniowym pobytem bez wizy. I to w sumie wystarcza, żeby jakoś żyć, bo loty do sąsiednich krajów za sprawą Air Asia są tanie jak barszcz. Jeżeli ktoś chciałby się jednak pokusić o pozwolenie na pobyt, to Malezja szuka talentów i emerytów z kasą. Talentem nazywa się profesjonalistów, którzy mogą się pochwalić paroletnim stażem pracy i odpowiednią gotówką na koncie. Im przysługuje prawo osiedlenia się i wspierania lokalnego know-how.
Koszt życia
To jedno z zaledwie dwóch państw w tym zestawieniu, w którym koszt życia jest niższy niż w Polsce. Niewiele, ale niższy (93% w porównaniu do macierzy). Niezły wynik w stosunku do poziomu życia jaki Malezja oferuje.
Internet
O ile nie chcesz streamować porno ze środka dżungli na Borneo, to internet daje radę. Średnio 4,1 Mb/s, ale w dużych miastach możesz dostąpić zaszczytu korzystania z dużo szybszych prędkości.
Język
Zero problemów z komunikacją w języku angielskim. Nawet w małych wioskach na Borneo możesz się jako-tako dogadać w każdej sytuacji po angielsku. A malajski brzmi melodycznie i miękko, więc jego nauka powinna być równie przyjemna jak ichnie głoski dla ucha.
Odległość
Lot do domu w obie strony to koszt rzędu 2,4 tys. zł. Plusem są częste promocje na loty z Europy do Kuala Lumpur i wspomniane wyżej Air Asia, które załatwia sprawę dolotów do stolicy.
Minusy
Transport
Wszystko mi się podoba tylko dlaczego malajscy urbaniści stwierdzili, że chodniki są zbędne?

Miejsce 2 — Gruzja 82%

Zaskakujące, ale czołówka rankingu należy do Europy. Co może zaoferować freelancerowi Gruzja poza aromatem czerwonego wina i sytością chaczapuri?

Freelance w Gruzji
Plusy dodatnie
Wiza
Panowie, werble! [napięcie rośnie] 365 dni bez wizy! Gruzja zaprasza na cały rok bez żadnych formalności. Czy trzeba jeszcze czegoś więcej?
Koszt życia
Przechodzimy do sedna. W Gruzji zapłacisz 75% tego, co wydałbyś na koniec miesiąca w Polsce. Oklaski.
Język
Podobnie jak w Polsce: młodsze pokolenie mówi po angielsku, starsze po rosyjsku. Z racji, że znam oba języki, Gruzja ląduje tutaj z plusem.
Odległość
Na upartego można i UAZ-em do Polski dojechać, ale tyle, co trzeba by dać po drodze w łapę, to lepiej wydać na bilet lotniczy. 800 zł powinno załatwić sprawę, a jak się człowiek dobrze rozejrzy, to i dużo tańsze okazje można złapać.
Minusy
Internet
Szału nie ma. Z jednej strony średnia to 5,0 Mb/s, czyli całkiem nieźle, ale freelancerzy tam żyjący narzekają na wolne łącza i sporadyczne przerwy w dostępie do internetu i prądu. Wszystko jednak zależy od lokalizacji, szczęścia, układu gwiazd i tego, czy admin nie leży zalany po ślubie córki.
Transport
Drogi mizernej jakości i kierowcy z tendencjami samobójczymi. Lepiej samemu sobie kupić UAZ-a z demobilu i zamontować klatkę dla kaskaderów.

Miejsce 1 — Polska 84%

Ale jak? Jak Polska? Przecież miała być zagranica, raje z białą plażą i drinkami z palemką, a nie nasze osiedla z plwocinami pod trzepakiem. Racja, należy się tobie słowo wyjaśnienia co robi Polska w tym rankingu i jakim cudem zajęła pierwsze miejsce.

Freelance w Polsce

W rankingu przydzielałem każdemu państwu oceny w danej kategorii np. łatwość z jaką można uzyskać prawo do tymczasowego pobytu, czy kwotę, która zostaje mi na koniec miesiąca w kieszeni po odliczeniu kosztów życia w danym kraju. Na koniec, gdy ranking był już gotowy, pomyślałem: „A co gdybym podstawił Polskę do tego samego równania?”. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. I w ten sposób Polska wylądowała na pierwszym miejscu.

W pierwszym odruchu ucieszyłem się, bo w końcu zawsze się człowiek cieszy jak Polska zostaje mistrzem. Nawet jak chodzi o coś tak kuriozalnego jak skoki na nartach, czy produkcja oscypka. Potem jednak dotarło do mnie, że nasz kraj trafił do ligi „tanich, prowincjonalnych krain, w których da się w miarę żyć” i tę ligę wygrał.

Oznacza to, że powiększa się dysproporcja nie tylko między Zachodem, a nami, ale także między nami, a krajami rozwijającymi się.

W efekcie jesteśmy ostatnim homogenicznym narodowo bastionem Europy. Dlaczego? Bo zwyczajnie nie mamy nic specjalnego do zaoferowania imigrantom (nie myl z uchodźcami, bo to zupełnie inna bajka), których celem jest dobry zarobek. Sami jesteśmy tanią i do tego nieźle wykwalifikowaną siłą roboczą, która z powodzeniem ucieka za granicę w poszukiwaniu lepszej pracy i płacy, więc póki co tylko część Ukrainy i Białorusi nam zazdrości.

Mogą zacząć do nas natomiast ściągać maleńkie garstki szukających przygód freelancerów, którzy wolą przyoszczędzić na codziennych wydatkach kosztem problemów z wymową podstawowych zwrotów w obcym języku typu „coś świszczy mi w głowie po tej wódce”. Mogą, ale czy zechcą? Klimat mamy jaki mamy, a z egzotyki tylko bociany paradujące po łąkach.

W tym kontekście Polska znalazła doskonałe remedium na europejski kryzys imigracyjny i kulturowy. Wystarczy samemu klepać biedę, a imigranci będą się trzymali z daleka. Bo przecież nie przyjadą tu do nas dla najtańszych jabłek na świecie (sic!).

Osobiście wolałbym widzieć tłum obcokrajowców z podaniami o wizę w ręku, pukających do drzwi naszych ambasad, niż patrzeć jak Polska łupiona gospodarczo przez ostatnie 25 lat staje się coraz bardziej słaba i bezwolna. A ty?

Disclaimer, czyli jak powstał ranking

Na podstawie ostatniego rankingu HSBC wyselekcjonowałem 18 państw, które zajęły czołowe pozycje pod względem jakości życia ocenionego przez emigrantów, a przy tym państwa te nie zieją nudą i nie są zbyt drogie (vide Szwajcaria). Dodałem do nich Gruzję oraz Czarnogórę, których nie uwzględniono w rankingu, a moim zdaniem powinny się tam znaleźć. Tę początkową dwudziestkę poddałem dalszej analizie, która brała pod uwagę takie czynniki jak:

  1. Trudność uzyskania wizy i pozwolenia na dłuższy pobyt,
  2. Szanse na rozwój zawodowy,
  3. Barierę językową,
  4. Jakość i dostępność internetu,
  5. Szeroko pojętą, subiektywną atrakcyjność kraju uwzględniającą wszystko: od środowiska naturalnego przez kulturę do bezpieczeństwa,
  6. Oszczędności, które zostają mi w kieszeni na koniec miesiąca po odliczeniu kosztów życia, kosztu dwóch biletów lotniczych do Polski w obie strony rocznie, przy założeniu, że mój dochód pochodzi zza granicy.

Kraje zbyt drogie lub z wygórowanymi wymaganiami wizowymi skreśliłem od razu. Resztę oceniłem przy pomocy średniej ważonej, w której wagi miały wartość od 1 do 10. Kryteria i ich wagi: 2 — 6, 3 — 3, 4 — 6, 5 — 8, 6 — 7.

Tak zrobiłem, by wszystko zachowało pozory autentyczności i bezstronności, a przy tym dało czysto subiektywny rezultat. Nie spodziewaj się niczego lepszego w żadnej z gazet i internetów, które zdarza ci się czytać. Sęk w tym, że w redakcjach każą im pisać, a czasami nawet wierzyć, że są obiektywni :)

I tym radosnym akcentem kończę ten cały ranking i idę uderzyć głową w poduszkę. Czuj, czuwaj!

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • vanqyard
    Mies. temu

    Świetny artykuł :)