Internet w Chinach: Krok po kroku jak obejść Wielki Chiński Firewall

Router chiny

Problem z dostępem do ulubionych stron (Google, Gmail, Facebook…)? Dziwne przekierowania? Żółwia prędkość? Jeżeli wystąpuje u ciebie jeden z powyższych symptomów, to najpewniej znalazłeś się na terenie Chińskiej Republiki Ludowej. Leż spokojnie, oddychaj głęboko i czytaj dalej. Zajmiemy się tym.

Disclaimer

Pracuję jako freelancer. Przez internet łączę się ze swoimi klientami rozsianymi po całym świecie. W mojej pracy zdarza mi się odświeżać strony internetowe co parę sekund. Każda sekunda opóźnienia pomnożona tysiące razy daje w efekcie godzinę, czy dwie opóźnienia na koniec dnia. Dodaj do tego czas poświęcony na restarty zerwanego połączenia i inne niespodzianki. W sumie — kupa straconego czasu, setki przekleństw i myśl „a mogłem zostać kucharzem”.

Szybki internet jest mi potrzebny do pracy, tak jak ślusarzowi młotek. A Chiny, jak niesforne dziecko, ustawicznie mi ten młotek chowają. To pod łóżko, to na strych. A ty goń i szukaj gdzie on.

Po co to piszę? Żebyś miał(a) pewność, że rady, które tu przeczytasz są wynikiem miesięcy badań, testów, wylanej krwi, potu i łez niżej podpisanego. Jeżeli to nie działa, to znaczy, że pora ruszyć z młotkiem na Wielki Chiński Firewall.

Wybór usługodawcy (ISP)

Chińskim internetem rządzą trzy państwowe monopole:

  1. China Telecom,
  2. China Unicom,
  3. China Mobile.

Dwa pierwsze oferują przyłącza stacjonarne. Natomiast China Mobile, jak sama nazwa wskazuje, oferuje tylko usługi komórkowe.

Możesz natrafić na inne firmy, które oferują przyłącza do Internetu, ale one jedynie działają jako licencjonowani podwykonawcy wyżej wymienionych. W efekcie zwykle zapewniają gorszą jakość usług ze względu na użycie taniego sprzętu i samowolki takie jak wewnętrzne filtrowanie i inne konfiguracyjne cyrki.

Dlatego sprawa jest prosta — zawsze wybieraj przyłącze bezpośrednio od China Telecom albo China Unicom z preferencją dla tego pierwszego.

Jeżeli mieszkasz w Szanghaju, podpisz umowę z China Telecom. Dlaczego? O tym niżej.

Wybór oferty/pakietu

W lokalnym biurze usługodawcy podajesz swój adres i prosisz, żeby zapisali jaką prędkość możesz wykupić za jaką cenę. Jeżeli mieszkasz w Szanghaju, od razu zażądaj pakietu VIP (国际精品网) za 200 CNY ekstra miesięcznej opłaty. Warto, bo z tym pakietem zagraniczne witryny ładują się znacznie szybciej. W przeciwnym razie nie namyślaj się dużo, weź co dają z najwyższą możliwą prędkością. W moim przypadku (centrum Xiamen) to 12 Mb/s płatne za cały rok 800 CNY.

Jeżeli nie jesteś pewien co do jakości łącza, to nie daj się skusić na promocyjne ceny umów, za które musisz zapłacić za cały rok z góry. Tracisz wtedy możliwość przetestowania drugiego usługodawcy, jeżeli zaczniesz klnąć na pierwszego.

Jeżeli w salonie usługodawcy namawiają Cię na światłowód, który teoretycznie ma lepsze parametry (i odpowiednio wyższą cenę), z miną znawcy możesz od razu odmówić. Problem w tym, że otrzymujesz łącze o świetnych parametrach, ale… o czym nikt nie wspomina dzielone nawet na 1000 subskrybentów. W efekcie przepustowość jest zwykle niższa niż przy ADSL. Jeżeli zrządzeniem losu masz już takie łącze, to przyduś pracowników, żeby zaoferowali Ci lepszy modem np. Huawei EPON.

Tajemnicą poliszynela są specjalne oferty skierowane dla firm. Te mogą uzyskać łącze, które pozwala cieszyć się szybkim internetem poza Wielkim Chińskim Firewallem. Problem tylko w tym jak je uzyskać. Alternatywą jest (jeżeli ktoś pracuje tak jak ja) znalezienie firmy, która wynajmuje wolne biurka lub całe biura np. Regus.

Wybór routera

Jeżeli chcesz się łączyć z Internetem bezprzewodowo w swoim mieszkaniu, to potrzebujesz router. Najlepiej pomyśl o jego kupnie przed wyjazdem do Chin. Dlaczego? Większość chińskich modeli ma predefiniowaną konfigurację, która nie radzi sobie dobrze z pakietami generowanymi przez VPN (o tym dalej). Dlatego wydaj parę złotych więcej na dobry router, który umożliwia wyłączenie opcji takich jak „SPI firewall” lub „Quality of Service”.

Ewentualnie możesz kupić sprzęt w Chinach i zainstalować open-source’owy firmware zwany DD-WRT. Poszukaj odpowiednich modeli i instrukcji.

Generalnie unikaj typowo chińskich marek takich jak TP-LINK. ASUS, Cisco, w tym Linksys powinny być ok, pod warunkiem, że nie kupujesz modelu produkowanego wyłącznie na chiński rynek. Ja korzystam z ASUS-a RT-N10E kupionego w Rosji za 1200 RUB. Sprawuje się bez zarzutu. Jego poprzednik, router TP-LINK WR845N kupiony w Chinach za 160 CNY wylądował na śmieci, bo nadawał się jedynie do surfowania po Chińskiej części sieci.

Chiny góry

Ponoć tydzień temu za tą skałą pewien starzec natrafił na niezły internet.

Jak obejść Great Chinese Firewall?

Dochodzimy do sedna. Internet w Chinach jest cenzurowany. Cenzura odbywa się na wielu poziomach. Od zastępów Chińczyków, którzy manualnie przeczesują sieć w poszukiwaniu niepożądanych przez władze treści do skomplikowanych algorytmów sztucznej inteligencji, które same klasyfikują i blokują niektóre dane. Ten cały system kontroli został nieoficjalnie okrzyknięty Wielkim Chińskim Firewallem.

Jak przechytrzyć system? Do wyboru masz dwa sposoby:

  1. Proxy,
  2. VPN.

Proxy w Chinach

Proxy działa na prostej zasadzie. Zamiast łączyć się bezpośrednio z blokowanym serwerem np. Facebooka, Twój komputer łączy się z tzw. serwerem proxy, który nie jest na czarnej liście i może w Twoim imieniu pobrać dane z blokowanego serwera.

Zalety
  • Tani lub nawet darmowy,
  • Z reguły szybszy niż VPN.
Wady
  • Często zawodzi,
  • W praktyce tylko do otwierania stron www,
  • Brak lub słabe szyfrowanie, a co za tym idzie anonimowość i bezpieczeństwo.

Jeżeli potrzebujesz od czasu do czasu sprawdzić Gmail-a albo rzucić okiem na Facebooka, nie pracujesz przez Internet, wysoka jakość połączeń przez Skype nie jest Ci potrzebna, podobnie zagraniczne radia internetowe oraz YouTube, to proxy jest dla Ciebie.

Jak korzystać?

Przetestuj wpierw mały program zwany Freegate. Jest on darmowy. Zwykle wystarczy go włączyć i sam zacznie wybierać połączenie. Jak tylko zostanie ustanowione, otwórz Internet Explorera i sprawdź, czy możesz otworzyć blokowane witryny. Możesz korzystać też z innych przeglądarek, ale niekiedy jak w przypadku Firefoxa, musisz ręcznie zmienić ustawienia serwera proxy.

Oczywiście pobierz Freegate przed wyjazdem do Chin.

Freegate z reguły działa, ale musisz stale kontrolować, czy nie wyszła nowa wersja na stronie organizacji. Aktualizuj błyskawicznie, bo najczęściej stare wersje przestają działać. To efekt gry w kotka i myszkę z Wielkim Chińskim Firewallem, który blokuje serwery proxy, które Freegate wykorzystuje.

Alternatywy? W sieci możesz wyszukać masę darmowych serwerów proxy, które możesz wykorzystać, zmieniając ręcznie ustawienia przeglądarki. Zanim zaczniesz skakać z radości, ostudzę Twój zapał — wszystkie są do kitu.

Możesz też zapłacić za dostęp do proxy, ale w takim wypadku lepiej od razu zdecyduj się na VPN. Różnice w cenie są niewielkie, a jakość z reguły lepsza. W dodatku firmy sprzedające pakiety VPN często oferują bez dodatkowej opłaty swoje serwery proxy.

VPN w Chinach

VPN, to jedyny prawdziwie skuteczny sposób na „normalny” dostęp do Internetu w Chinach. Technologia ta została wymyślona, by np. pracownik firmy X mógł korzystać w swoim domu z danych znajdujących się w prywatnej sieci należącej do firmy X, a przy tym nikt inny poza nim nie mógł odczytać przesyłanych danych.

Teraz ta sama technologia służy też do walki z cenzurą w Internecie. Niestety utrzymanie serwerów, które błyskawicznie szyfrują masę danych kosztuje więcej niż prostych serwerów proxy. Dlatego musisz się pogodzić ze smutnym faktem — za korzystanie z VPN-a przyjdzie ci zapłacić.

Jaki VPN wybrać dla Chin?

Tego najwięksi filozofowie nie wiedzą. Prawda jest taka, że władze Chin walczą po cichu z różnymi firmami, które oferują VPN-y. Raz blokują jedną, potem drugą i tak w kółko. Firmy z kolei inwestują w nowe oprogramowanie, protokoły itp. Jak w Drogówce Smarzowskiego — „Sytuacja dynamiczna”. W dodatku różne rejony Chin, różne miasta, dzielnice, nawet różne budynki oferują różne warunki dla różnych połączeń przez VPN. Nikt nie jest w stanie tego ogranąć, a wszyscy którzy twierdzą, że odkryli jedyny super skuteczny VPN w Chinach, to najczęściej ludzie powiązani z firmą, która oferuje to cudo.

Jak żyć? Testować. Nie ma innego wyjścia. Poświęć dzień lub dwa, pobierz różne programy, zapisz się na darmowe trial-e i sprawdź na własnej skórze, na własnym łączu efekt. Jeżeli zastosowałeś wszystkie powyższe wskazówki: wybrałeś odpowiedniego usługodawcę, pakiet i router, to powinieneś znaleźć satysfakcjonujący VPN. Nie licz jednak na cuda. 6 Mb/s było najszybszą stabilną prędkością jaką kiedykolwiek uzyskałem. Próbuj mniej znane firmy, bo to głównie molochy są na celowniku chińskich władz.

W chwili, gdy piszę te słowa (marzec 2015) najlepiej sprawowały się dla mnie: 12VPN i VyprVPN, a mieszkam w Xiamen. Próbuj serwery głównie z Japonii i zachodniego wybrzeża USA np. Los Angeles. Teoretycznie Hong Kong powinien dawać gorsze rezultaty, bo ruch tak czy owak idzie z Chin kontynentalnych do USA, a potem wraca do HK. To jednak nie uniwersalna prawda, a reguła. W moim przypadku Hong Kong był zawsze najlepszym wyborem.

Jak się masz? Jak pogoda? Jak internet?

Nie ma w tym krzty przesady. Każdy, kto żył w Chinach przez jakiś czas wie, że dostęp do internetu jest jak słońce. Raz jest, raz go nie ma, czasasami chowa się za chmurami, czasami trzeba się przejechać kawałek, żeby je odnaleźć. Tak to już jest.

A kiedy zdarza się, że bez VPN-a można bez problemu otworzyć Facebooka, to najprawdopodobniej dlatego, że Xi Jinping zechciał dodać Obamę do znajomych.

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • keeeper
    Rok temu

    Dzięki za artykuł – ważna sprawa, a często pomijana na rzecz bardziej turystycznych aspektów. A co z internetem mobilnym – istnieją, tak jak w Polsce, karty prepaid dostępne bez umowy, z jakimś limitem MB do wykorzystania? Jeśli tak to jaki polecasz?

    • Artur
      Rok temu

      Jeżeli wskoczysz do punktu China Mobile lub China Unicom (tylko te dwie opcje), to musisz podpisać umowę, żeby otrzymać kartę. Zło konieczne. Musisz podać swój paszport, zapłacić z góry pewną kwotę, z reguły min. 100-200 yuanów i możesz sobie wybrać numer.

      W Chinach nie ma rozróżnienia na pre-paid i abonament. Wybierasz pakiet i zobowiązujesz się do opłat miesięcznych na daną kwotę. W tym sensie jest to abonament. Różnica polega jednak na tym, że możesz przestać płacić kiedykolwiek zechcesz i zacząć znów w dowolnym momencie. W chwili kiedy masz zero środków na koncie, Twoja karta jest bezużyteczna. Nie możesz zadzwonić nawet na tel. alarmowe. Do Ciebie też nikt się nie dodzwoni.

      Pakiety z internetem w cenie (parę GB transferu) zaczynają się od ok. 50 yuanów. Prędkość zdecydowanie nie powala. Ponoć China Unicom ma lepszą infrastrukturę. Ja korzystam z China Mobile za 58 CNY miesięcznie, ale z internetu korzystam sporadycznie.

      Jeżeli będziesz podróżował po różnych prowincjach, to przygotuj się na dodatkowe koszty. Albo będziesz kupował kartę w każdej nowej prowincji albo będziesz płacił dodatkowo za tzw. wewnętrzny roaming. Tanie pakiety z reguły mają olbrzymie opłaty roamingowe. A szanghajskie karty sprawują się najlepiej jeżeli chodzi o dostęp do zagranicznego internetu.

      Co do VPN-a, to większość firm daje Ci możliwość połączenia kilku urządzeń jednocześnie (telefon, tablet etc.) bez dodatkowych opłat. Musisz jedynie ściągnąć ich oprogramowanie przed wyjazdem i voila!

    • Artur
      Rok temu

      I jeszcze jedno – kartę możesz też kupić w nieoficjalnych punktach np. sklepach z telefonami, mydłem i powidłem, w przejściach podziemnych itp. Wtedy oczywiście nie podpisujesz żadnych umów. Jeżeli chciałbyś pisać SMS-y o Tiananmen to jest to opcja warta rozważenia :] Jedyny problem w tym, że kupujesz kota w worku, prawdopodobnie najtańszy pakiet, być może kartę z kradzionego telefonu. Oszczędzasz jednak godzinę załatwiania formalności w biurze China Mobile.

      • Postazja
        Rok temu

        Nie wiem dokładnie jak jest z kartami stricte internetowymi, ale jakiś czas temu zmieniono przepisy odnośnie telefonicznych kart pre-paid sprzedawanych bez rejestracji. Karta można kupić, ale domyślnie jest zablokowana i żeby ją odblokować, trzeba się udać do biura sieci. Mnie się przydarzyła taka przygoda z China Mobile.

  • juriusz
    Rok temu

    Zazdroszczę Ci/Wam, że mieliście wybór. Nasz temat wygląda tak: żyjesz na kampusie studenckim. Od jakiegoś listopada wszystko jest zablokowane, nie działa, lub działa od jakiejś 2 do 6 rano. Skype rwie (a rozmowę o pracę jak sobie mam odbyć?). Facebook działa losowo, bywa, że 2-3 dni nie. GooglePlay z tableta – nie da się. To samo wszystkie blogi. Chiny to chyba jedyny kraj na świecie, który w roku 2015 ma internet gorszy niż w 2013.

    • Artur
      Rok temu

      Ano. Zastanawiam się czasami jak sobie radzą pracownicy na uczelni albo studenci bez dostępu do anglojęzycznych źródeł. Dla statystycznego Chińczyka to żaden problem, bo zwyczajnie obcych stron nie odwiedza, ale dla nich to musi być bolączka. A może tak jak w większych firmach, na uczelni co niektórzy mają dostęp do uprzywilejowanej części sieci, której Wielki Firewall nie gwałci tak boleśnie. Ot zagadka.