Dlaczego Polak klepie biedę, a Chińczyk kupuje drugie Porsche

Od 1990 roku polskie PKB na głowę mieszkańca wzrosło 8 razy, a chińskie ponad 20 razy. Co poszło nie tak? Czy Polacy niebawem będą pracowali w chińskich fabrykach?

W kraju ciągle patrzymy na Chiny z perspektywy sklepów Wszystko za 5 zł. Myślimy o Chinach jako o fabryce plastikowej taniochy, bo… na nią nas głównie stać. Natomiast chińskie bogactwo ciągle rośnie. To widać po autach, które tutaj jeżdżą, to widać po liczbie chińskich turystów, których stać na ekskluzywne podróże za granicą, wreszcie to widać globalnie po tym jak Chińczycy przejmują kolejne zachodnie firmy.

Od 1989 roku Chiny wykonały gospodarcze salto z piruetem. W tym czasie Polska ledwo oderwała się od ziemi. Jak to się dzieje, że ten straszny komunistyczny reżim karmi swoje dzieci lepiej niż nasz, oparty na prawdzie, wolności i demokracji?

Mit Polski męczeńskiej

Oczywiście my mieliśmy zaborców, którzy nas łupili, potem dwie wojny światowe, które niemal nas starły w proch i komunizm, który obdarł nas z resztek sił i godności. Nie można oczekiwać cudów od kraju z takim balastem. Zaraz, zaraz, nie można? Chińczyków najnowsza historia też nie rozpieszczała. Najpierw Państwo Środka metodycznie rozkradali kolonialiści, potem faszystowska Japonia, następnie po wojnie domowej dostało się w ręce Mao i padło ofiarą rewolucji kulturalnej.

Dopiero reformy Deng Xiaopinga zapoczątkowane w 1979 roku uwolniły potencjał chińskiej gospodarki. W czasie gdy Chińczycy systematycznie otwierali kolejne specjalne strefy ekonomiczne, Polska z dnia na dzień stała się kapitalistyczna za sprawą planu Balcerowicza.

Mit sukcesu Planu Balcerowicza

W Polsce nowe elity, wywodzące się z Solidarności, nie miały pojęcia jak dokonać transformacji gospodarczej. Tylko nieliczni mieli pojęcie o makroekonomii. Ilu z nich miało wystarczającą wiedzę o mechanizmach wolnego rynku?

A było się z czym mierzyć. W tym czasie Polska produkcja była uzależniona od zamówień z ZSRR, a te się po prostu skończyły. Trzeba było błyskawicznie znaleźć kogoś, kto wie jak dostosować naszą produkcję do potrzeb zachodnich konsumentów, znaleźć odbiorców, zmodernizować fabryki, powstrzymać inflację, pozyskać zachodnich inwestorów itd. Zadanie nas przerosło, więc weszliśmy na górę i czekaliśmy jak Mojżesz na objawienie.

Szanghaj vs Poznań

Tendencyjne zdjęcie. Oczywiście gdybym kadrował w poznańską starówkę od dołu, to domy byłyby wyższe. Prawie jak w Szanghaju.

I ono przyszło w postaci Jeffrey’a Sachsa, amerykańskiego wysłannika z ramienia Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Przedstawił on Polsce rozwiązanie, które Balcerowicz zgodził się wprowadzić w życie. To był rewelacyjny plan z punktu widzenia Amerykanów, który zakładał rozmontowanie i wyprzedaż polskiego przemysłu oraz uzależnienie nas od zachodniej produkcji. Udział w tym torcie dostał się ludziom powiązanym z aparatem władzy — politykom, agentom bezpieki i wywiadu, którzy służyli i nadal służą jako pośrednicy i mocodawcy.

Wszyscy się na tym wzbogacili, tylko nie my, cała reszta Polaków, która dostała okruchy. W efekcie lata 90. przyniosły bezrobocie, a pierwsze i drugie dziesięciolecie nowego wieku spędziliśmy na emigracji.

Jest tanie piwo, Coca-cola w dziesięciu smakach, dostaliśmy Euro 2012, fajnie jest.

Twardogłowi chińscy nacjonaliści

W Chinach natomiast nie było terapii szokowej, nie było „róbta, co chceta”. Był za to plan systematycznej, konsekwentnej oraz wybiórczej transformacji gospodarki.

Chiny nie dały się zwabić na amerykański, neoliberalny lep. Postąpiły odważnie i poszły swoją drogą. Można piętnować chińskie władze za nieprzestrzeganie praw człowieka, za korupcję, cenzurę i wszelkie inne zło jakiego się dopuścili, ale jedno trzeba im oddać — są twardogłowymi nacjonalistami z ambicjami. Co to znaczy w praktyce?

Koszt chińskiego kapitalizmu

Koszty dzikiego kapitalizmu w Chinach? M.in. olbrzymie dysproporcje majątkowe.

W latach 80. i 90. Chiny nie miały inwestorom zbyt wiele do zaoferowania: ani infrastruktury, ani wykształconych pracowników, ani też nadzwyczajnego bogactwa zasobów naturalnych. Mogli grać tylko jedną kartą — tanią siłą roboczą. W ten sposób Chińczycy zaczęli zszywać nasze adidasy i montować zapalniczki. Ludzie pracowali od świtu do nocy za garść yuanów i pracowaliby nadal, gdyby nie to, że zaczęli produkować swoje adidasy i swoje zapalniczki. Tak nastała era chińskich podróbek.

A gdyby dać Polakom szansę?

Polska u schyłku lat 80. była w lepszym położeniu niż Chiny. Mieliśmy wykształconych pracowników i technologię. Nie musieliśmy zaczynać od zera, od produkcji tekstyliów i nożyczek, bo już wtedy produkowaliśmy na rynek radziecki elektronikę: radia, telewizory, pralki, lodówki itp. Oczywiście te towary, podobnie jak chińskie, nie mogły konkurować z zachodnimi jakością. Ale nawet zachodni konsument skusiłby się na polskie radio za połowę ceny, którą musiałby zapłacić za niemieckie, czy japońskie. Ten rynek oddaliśmy właśnie Chińczykom.

Polski trabant

Kiedyś to się jeździło! Kiedyś to się nawet produkowało.

Mit o bogaczu, który pucował buty i handlował mydłem

Dziś powszechnie mówi się, że produkcja to przeżytek, bo gospodarki krajów rozwiniętych dryfują w stronę handlu i usług. Reszta zaś powinna za nimi podążyć. Tylko czy na handlu i usługach można zbudować silną gospodarkę? Czy można przeskoczyć etap produkcji i od razu wsiąść do pierwszej klasy? Polska historia po 1989 roku pokazała, że to niemożliwe. To kolejny neoliberalny mit.

To właśnie produkcja napędza gospodarkę, bo to produkcja kształci specjalistów, bo to produkcja rozwija technologię, a także tworzy miejsca pracy. W momencie, gdy rodzima produkcja staje się zbyt droga, wtedy przenosi się ją do krajów, gdzie siła robocza jest tania. W ten sposób w statystykach powiększa się sektor handlu i usług, ale de facto zysk w tych sektorach wynika z… produkcji, tyle że przeprowadzonej za granicą. Jeżeli bowiem sprowadzamy końcowy produkt z naszej fabryki telewizorów w Bangladeszu do kraju, to zalicza się to jako handel. Jeżeli nasza firma buduje linię produkcyjną dla tejże fabryki w Bangladeszu, to świadczy usługi.

Jeżeli natomiast nie wiemy jak telewizorów produkować, to nigdy nie zbudujemy ani fabryki w Polsce, ani w Bangladeszu i nie zobaczymy obiecanych krociowych zysków z handlu i usług. Nasz handel bowiem będzie ograniczał się do prowizji ze sprzedaży cudzych towarów i usług… fryzjerskich. Tak jak to wygląda dziś i wyglądało do tej pory w Polsce.

Polska produkcja CEPELIA

Raz pewien Australijczyk zapytał mnie z jakich produktów słynie Polska. Musiałem długo się nagłowić nad odpowiedzią. Oby nie czekał nas los europejskiego skansenu.

Chiny z kolei postawiły na rodzimą produkcję i eksport. Dlatego dziś to Chińczycy budują swoje fabryki w krajach z tanią siłą roboczą i do tych zalicza się również Polska. Chińczycy dołączają więc do grona innych państw, które skolonizowały naszą gospodarkę. Wystarczy spojrzeć na listę 30 największych firm w Polsce. Poza koncernami z sektora energetycznego rdzennie polskie firmy to: PZU, PKP, PKO BP. Słownie: trzy endemity. Ile z nich to firmy produkcyjne?

Jak Chińczyk ukradł patent i nie dał się złapać?

Produkcja to jednak nie wszystko. Można produkować młotki latami i sprzedawać je za granicę za grosze. Chińscy włodarze mieli jednak ambicje na większy kawałek tortu. Do tego jednak potrzebowali zachodniego know-how. Chińskie rozwiązanie było bardzo proste:

  1. Sprowadzić firmę, która jest liderem w swojej branży do Chin,
  2. Zaoferować atrakcyjne warunki finansowe przez np. obniżenie podatków,
  3. W kontrakcie zagwarantować sobie duży udział chińskich pracowników na wysokim szczeblu,
  4. Pozwolić firmie przez 3-7 lat generować zysk, zbierając jednocześnie informację o jej działalności,
  5. Otworzyć konkurencyjną, rdzennie chińską firmę w oparciu o poznane know-how,
  6. Wspomóc chiński odpowiednik preferencyjnymi kredytami, obniżkami podatków, państwowymi przetargami,
  7. Doprowadzić do wycofania zagranicznej firmy z rynku.

Nieeleganckie? Owszem, ale całkowicie skuteczne. Chińczycy znakomicie wykorzystali słabość zagranicznych korporacji, które poszukują krótkoterminowego zysku dla swoich akcjonariuszy. Zachodni CEO gotowi są słono zapłacić za pięć lat chińskiego Eldorado. A potem? Potem prawdopodobnie będą już pracowali dla kogoś innego. CEO zwykle mało obchodzi być albo nie być firmy za którą są odpowiedzialni.

Jachty w Sznaghaju

U nas jest mniej jachtów, ale jak podają oficjalne źródła to kwestia krótszej linii brzegowej.

Wracając do Chińczyków, raz usłyszałem taką anegdotę:

Władze w Chinach zorganizowały przetarg na budowę szybkich kolei. Szybko wybrali ofertę Francuzów i przystali na proponowane przez nich warunki. Żeby dobić targu, zaprosili ich do siebie z prośbą o prezentację ich najnowszego modelu pociągu. Francuzi zapakowali prototyp i ruszyli do Chin.

Na miejscu Chińczycy zaczęli grymasić i zaproponowali połowę ustalonej wcześniej kwoty. Francuzi obruszyli się, odrzucili ofertę i już pakują walizki, aż tu jeden z ich inżynierów wpada zziajany do pokoju dyrektora i relacjonuje: „Chińscy inżynierowie pod osłoną nocy mierzą i fotografują każdy centymetr naszego pociągu”. Nazajutrz Francuzi bez mrugnięcia oka przyjęli chińskie warunki. Wszak lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Nie wiem, czy historia jest prawdziwa, ale doskonale obrazuje sposób działania chińskiego rządu. Oczywiście Chińczycy z racji skali mają większą siłę przebicia niż my. Problem nie tkwi jednak w sile, a w mentalności. Nasi rządzący politycy po prostu nie kierują się interesem państwa ani jego obywateli.

Jeżeli nie można wyplenić korupcji, niech będzie to przynajmniej nasza korupcja

Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w Warszawie kupujemy autobusy z Niemiec, podczas gdy mamy równie dobre swoje własne (Mercedes vs Solaris)? Jak wytłumaczyć fakt, że kupujemy włoskie pociągi za krocie, jeżeli mamy własny i tańszy odpowiednik (Pendolino vs Pesa)? Chińczycy u władzy jakkolwiek by nie byli skorumpowani, zawsze wybiorą chiński produkt i chińskiego pracownika, bo dbają o chiński interes w pierwszej kolejności. A potem o swój rzecz jasna.

Maserati w Chinach

Statystyki mówią, że Polacy nie kupują czerwonych Maserati. Po prostu kolor im nie odpowiada.

Mit o wiernym rycerzu na białym rumaku

Chińczycy mają też odwagę odrzucić wszystkie reguły gry, które godzą w ich interesy. Dokładnie tak jak postępują z prawem ochrony własności intelektualnej, czyli znaki towarowe, patenty, piracką muzykę, filmy itp. Jeżeli zaakceptowaliby jarzmo copyright narzucone przez USA, to Chińczycy nie byliby w stanie dokonać takiego skoku technologicznego w tak krótkim czasie.

Zamiast płacić za licencje, po prostu zaczęli kopiować wszystko co się da bez licencji. Amerykanie mogli się o to obrażać, grozić palcem, ale nie mogli tej lawiny powstrzymać. Wszak to także ich konsumenci napędzali chińską koniunkturę. W ten sposób Amerykanie poznali co znaczy chińska interpretacja wolnego rynku.

Mit o uzdrawiającej sile braku państwowej regulacji

I tak dochodzimy do kolejnego neoliberalnego mitu, który mówi, że im mniej państwowych regulacji, tym lepiej rozwija się gospodarka i wszyscy się bogacą aż iskrzy. Cóż, prawda jest taka, że owszem, bogacą się, ale tylko ci, którzy już są bogaci.

Jeżeli chcielibyśmy mieć dziś polską firmę produkującą telefony komórkowe, to nie możemy pozostawić jej na pastwę wolnego rynku. Konsumenci wybiorą znaną zachodnią markę, której ufają, a nie niewiele tańszy toporny polski odpowiednik. Gdyby jednak otoczyć tę firmę parasolem ochronnym w postaci dopłat, preferencyjnych kredytów, dostępu do badań i kadry akademickiej, ustawionymi przetargami rządowymi, to taka firma po kilku latach inkubacji mogłaby odrzucić rządową pomoc i wyjść na szerokie wody globalnego rynku, konkurując cenowo i technologicznie z najlepszymi. Dokładnie tak postępują od lat azjatyccy niepokorni: Chińczycy, Koreańczycy, Japończycy i inni.

Salon Apple w Chinach

Typowy weekendowy wieczór w szanghajskim salonie Apple.

Kolejne polskie rządy wolały jednak wzbogacać zagraniczne korporacje. Do czasu wejścia do Unii Europejskiej jedynie rozbijały resztki polskiego przemysłu, a potem tylko umyły ręce, bo UE zabrania nam wszystkich wymienionych wyżej „nieuczciwych praktyk”, które w efekcie mogłyby stworzyć konkurencję dla niemieckich, czy francuskich firm.

Panie Zbyszku, jakiś plan pan ma?

Nawet z tymi ograniczeniami Polska mogłaby produkować coś więcej niż kiełbasę i wódkę. Mogłaby, gdyby władze miały taki plan. Gdyby w ogóle miały jakikolwiek plan rozwoju polskiej gospodarki.

W Chinach sprawa jest prosta. Jak dobra komunistyczna tradycja nakazuje, co pięć lat władze publikują plan na kolejne pięć. W centralnie sterowanej gospodarce była to raczej lista życzeń przywództwa niż realny plan. Życzenia się spełniały, ale tylko na papierze, gdzie decydenci widzieli 120% normy.

Dziś wygląda to nieco inaczej. Plan wyznacza kierunki rozwoju, czyli które sektory gospodarki będą wspierane przez rząd, które redukowane itd. W ten sposób Chińczycy ciągle stymulują innowację.

Najnowszy plan skupia się na ekologii. Nic dziwnego, bo chińskie środowisko naturalne jest w tragicznym stanie. Dziś większość z protestów w kraju dotyczy właśnie zanieczyszczeń. Władze obawiają się, że pogorszenie tej sytuacji może doprowadzić do rozruchów. Dlatego przez następne 5 lat Chińczycy będą pompowali miliardy yuanów w badania nad odnawialnymi źródłami energii i w podobne inwestycje. W efekcie za kolejne 5 lat prawdopodobnie będziemy kupowali w Polsce chińskie panele słoneczne, a Chińczycy będą u nas stawiali swoje elektrownie wiatrowe.

Nie trzeba jednak sięgać tak daleko jak do Chin, żeby znaleźć dobry przykład konsekwentnie realizowanego planu gospodarczego.

Start-upowa nacja 950 km od Warszawy

Estonia, maleńki kraj, który tak jak my, niedawno został członkiem Unii Europejskiej, dziś może się pochwalić etykietą Mekki start-upów. Estończycy doszli słusznie do wniosku, że będzie im ciężko zaistnieć w globalnej produkcji czegokolwiek, jeżeli nie mają do dyspozycji ani zasobów naturalnych, ani przewagi technologicznej, ani nawet wystarczającej populacji, a do tego jeszcze żyją w cieniu wielkiego brata ze Wschodu, który drwi z ich w co drugim żarcie. Dlatego władze Estonii postawili na produkcję… oprogramowania.

Na wszelki wypadek, gdybyś został kiedyś premierem, przygotowałem listę postulatów zerżniętą żywcem od Estończyków. Nic tylko wygłosić na expose i zbierać aplauz:

  1. Darmowy dostęp do wi-fi w każdym zakątku kraju, gwarantowany na równi z prawami człowieka,
  2. Państwo elektroniczne, czyli możliwość załatwienia każdej sprawy przez internet,
  3. E-obywatelstwo dla tych, którzy założyli w kraju firmę i chcą cieszyć się częścią przywilejów regularnego obywatela,
  4. Dofinansowanie uniwersytetów technicznych, firm szkoleniowych z sektora IT, konferencji IT, miejsc do co-workingu itp.
  5. Jeden jedyny niski podatek dochodowy dla firm,
  6. Otwarcie firmy przez Internet w ciągu 30 min,
  7. Państwowe inkubatory IT, wsparcie dla firm z rynku venture capital,
  8. Stypendia dla studentów na kierunkach technicznych.

Efekt? Najwyższy wskaźnik start-upów na głowę w Europie. Znane marki? Słyszałeś o Skype, prawda?

Można? Można. Potrzebne są tylko dobry plan, chęci, szczypta zadziorności i patriotyzmu. Pomyśl o tym przed kolejnymi wyborami :)

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • Kuba
    Rok temu

    Chyba najlepszy merytorycznie wpis jaki tu czytałem. Świetna robota!

  • Grzybek
    Rok temu

    Niestety w wielu punktach z autorem z ktorym piwo pilem sie nie zgodze :)

    • Artur
      Rok temu

      Będzie jeszcze jeden temat do dyskusji na kolejne :) Pozdrawiam!

  • dzekoo
    Rok temu

    Gdybyśmy mieli kapitalizm i gospodarkę wolnorynkową, to dzisiaj bylibyśmy na poziomie Włoch. Jaki neoliberalny? Jeffrey Sachs to socjaldemokrata: „Zdefiniował bym się jako socjaldemokratę. Pisząc rekomendacje dla Polski chciałem, by stała się krajem o gospodarce mieszanej. Ani nie socjalistycznej, ani nie radyklanie wolnorynkowej. Z silną rolą państwa, z mechanizmami redystrybucji, sprawnym rynkiem pracy. Socjaldemokracja to tradycja, do której zawsze było mi najbliżej”

    • Artur
      Rok temu

      Jaką gospodarkę zatem mamy obecnie jeżeli nie kapitalistyczną i wolnorynkową?

      Co do cytatu Sachsa, to bardzo miło z jego strony, że zechciał się z publiką podzielić informacją jako kto chciałby być postrzegany. Naiwnością byłoby spodziewać się od niego przyznania do celowego działania na szkodę Polski albo choćby częściowego przyznania do błędu, jeżeli Plan Balcerowicza nadal powszechnie uważa się za sukces. Na jego miejscu też bym twierdził, że chciałem dobrze, ale wyszło jak zwykle, bo widocznie Polacy coś po drodze spartolili :)

      • Janee
        Rok temu

        Mamy socjaldemokrację pełną parą, i to nieźle skorumpowana. Sachs od poczatku wiedział, co robi. Nie ma kapitalizmu tam gdzie jest przymus ubezpieczeniowy, podatek dochodowy, panstwowe górnictwo i przemysł, zasiłki dla bezrobotnych, sztuczne tworzenie miejsc pracy, subwencje i dotacje eurokołchozu, ograniczenia w tworzeniu firm z racji przesycenia rynku. O kwestiach liberalnych juz nawet nie będzie wspominał, bo cały elaborat mógłbym napisac, podobnie co do kwestii obyczajowych.

  • Adam
    Rok temu

    co Ty Arturze ciągle z tymi inkubatorami i dofinansowaniami? W Chinach tego nie ma i idą do góry jak petarda. Bo właśnie tego nie ma! Nie inkubuje się zdrowych organizmów! Skype nie powstawał w inkubatorach.

    • Artur
      Rok temu

      Wspomniałem o nich tylko raz, ale popraw mnie proszę jeżeli się mylę.

      Co do Skype’a nie twierdziłem, że powstał dzięki dofinansowaniom. Nie mam na ten temat żadnej wiedzy. Wiem natomiast, że dofinansowania się sprawdzają i estoński rząd także w ten sposób zachęca swoich przedsiębiorców do pójścia w ślady założycieli komunikatora.

      Chiny nie korzystają z dofinansowań? Żeby nie być gołosłownym — ot, pierwszy artykuł z listy na jakie wpadłem:

      http://thebreakthrough.org/index.php/programs/economic-growth/the-explosive-rise-of-subsidies-to-chinese-industry

      Czwarty akapit mówi: „Chiny są państwem, które wydało najwięcej ze wszystkich na dofinansowania własnego przemysłu na przestrzeni ostatnich 10 lat”.

      Z resztą Stany Zjednoczone, które często podaje się jako przykład arcyliberalnej gospodarki robią to samo. Jedyna różnica jest taka, że finansują prywatne firmy pośrednio przez różne jednostki rządowe, głównie Pentagon i robią to bardziej wybiórczo, skupiając się na sektorze obronnym i hi-tech.

      A to, że wszystkich naokoło oskarżają o szkodliwe działania takie jak rządowe dofinansowania, to jedynie przejaw amerykańskiej hipokryzji. Albo, jak kto woli, wyrachowania, bo ja też nie doradzałbym swoim konkurentom rozsądnych rozwiązań, a tylko te destrukcyjne.

    • Grzybek
      Rok temu

      Jak nie ma inkubatorow i dofinansowan. W firmie w ktorej pracowalem wlasciciel wydebil grube miliony dotacji na dzial R&D na zadupiu gdzie nikt kto skonczyl normalna uczelnie do pracy nie przyjdzie. Duzy budynek stal prawie pusty, ale kasa sie znalazla, oczywiscie trzeba bylo sie podzielic z wladza… skads sie te Porsche na ulicach biora. Chiny to jedno wielkie dofinansowanie do nierentownych galezi biznesu, patrz chemia/ huty stali.

      • Artur
        Rok temu

        Jak z każdym narzędziem, możesz go użyć zgodnie z przeznaczeniem albo wyrządzić komuś krzywdę. Sytuacja, którą opisujesz to oczywista patologia. Powstała z dwóch powodów:

        Pierwszy — dofinansowania są i będą łakomym kąskiem dla układów na styku polityki i biznesu. Drugi — braku kontroli nad tym komu i na co przyznaje się pieniądze i chyba jeszcze ważniejsze — weryfikacji, czy inwestycja miała sens.

        Pierwszego nie jesteśmy w stanie zmienić. Natomiast drugie zależy tylko i wyłącznie od mechanizmów kontroli. Ktoś musi po prostu te myszy ze spichlerza wyłapywać.

        Dlatego teza, że dofinansowania są szkodliwe jest hm… zbyt daleko idącym uproszczeniem. Szkodliwe są nadużycia władzy. I to trzeba piętnować w pierwszej kolejności.

        Co do dofinansowań nierentownych przedsięwzięć to wszystko zależy co chcesz osiągnąć. Jeżeli patrzysz na jedno przedsiębiorstwo, które przynosi straty, to widzisz tylko kawałek tortu. Gospodarka to sieć naczyń połączonych. Nierentowne huty być może produkują tanią stal na lokalny rynek, co pozwala potem na tanią produkcję bardziej zaawansowanych produktów i ich eksport. Jeżeli zysk z eksportu przewyższa dotacje na huty, to mamy do czynienia z rewelacyjnie działającym systemem.

  • KLf
    Rok temu

    Co na to komoruski ? Odłożył dubeltówkę i przeczytał ? Wątpię.

    • Artur
      Rok temu

      Obiecał, że rzuci okiem, ale wiemy jak to z obietnicami bywa.

      Mnie wystarczy, że Ty rzuciłeś okiem, masz swój własny rozum, wiesz najlepiej co z tym zrobić (lub nie robić) dalej :)

  • Lucjan
    Rok temu

    Bzdury, gdyby w Polsce przeprowadzono prawdziwe reformy a nie jakieś pozorowane ruchy w uzgodnieniu ze związkowcami, gdyby Kaczyński i jemu podobni nie „dbali” o istnienie państwowych monopoli w zarządach których siedzą zasłużeni działacze partii. To może już bylibyśmy dalej, ale co mamy? Kopalnie wydobywające wiaderko węgla na jednego zatrudnionego, drogi prąd, łupienie małych firm nie pozwalające na ich rozwój, masę urzędników, komisji, służb kontrolnych. Czyli państwo dla urzędników i partii politycznych. Znam wielu ludzi pracujących w urzędach i państwowych koncernach są to ludzie na stanowiskach może nie najwyższych, ale są wysoko. Ich głównym zadaniem jest….nie ujawniać się. tego nie było w planie Balcerowicza, zawsze był temu przeciwny.

    • Artur
      Rok temu

      Tak właśnie wygląda dyskusja o polityce i gospodarce. Jeden krzyczy „Bzdury!” i klaruje swoje tezy zanim usłyszy, co ma drugi do powiedzenia. Dzięki temu Józek z Grzesiem nigdy nie odkryją, że mają podobne poglądy. Nie będzie między nimi zgody, nie będą wspólnie pracować, żeby w Polsce żyło się lepiej. Rządzącym właśnie na tym zależy, żeby nas skłócić, zatomizować, żeby jeden drugiemu skakał do gardła.

      W którym punkcie artykuł zaprzecza Twojej opinii? Osobiście myślę, że sporo jest prawdy w tym co piszesz.

      Daleki byłbym jedynie od wypisywania, że Balcerowicz był przeciwny rozroście biurokracji. Prawdopodobnie tak twierdzi, ale historia nas uczy, że słowa polityków niewiele znaczą. Wolę dyskutować o czynach.

      • Lucjan
        Rok temu

        Chciałem zwrócić uwagę na to że Balcerowicz , bardzo często wypowiadał się przeciw tworzeniu zbędnej biurokracji. To co zostało zrobione w Polsce niewiele ma wspólnego z planem i działaniami Balcerowicza. Dzisiaj głównie ludzie związani z PIS-em, wszelkie zło zrzucają na Balcerowicza a to głównie oni tworzyli kolejne komisje, rady ,instytuty i inne tego typu przystawki do wyciągania kasy z budżetu państwa. Cały plan Balcerowicza został wypaczony przez socjalistyczne zapędy „prawicowców” .

        • Artur
          Rok temu

          Można wskazywać palcem na szatanów z PiS i obwiniać ich za całe zło wszechświata, ale prawda jest taka, że od 89. każdy rząd tworzył więcej i więcej stołków w administracji. To już dyskusja, która trochę wybiega poza temat.

          Głównym problemem w Polsce nie jest rozrost administracji, a powiązanie polityki z dużym biznesem, wynikająca z tego korupcja, kontrola mainstreamowych mediów, która wyznacza granice dyskusji oraz zakulisowe działania osób wywodzących się z tajnych służb PRL. Przy braku wsparcia dla polskiego przemysłu i polskiej przedsiębiorczości możemy liczyć jedynie na przeciągającą się agonię.

          Balcerowicz chyba nie analizuje tych problemów na swoich wykładach…

    • Artur
      Rok temu

      Podejrzewam, że to spam, ale zostawię Twój komentarz, bo zaraz podniesiesz krzyk, że usuwam nieprzychylne komentarze. Niech pozostali czytelnicy ocenią Twoje słowa, które wniosły tak wiele do dyskusji.

      • Artur Nowak
        Rok temu

        Nie podniosę krzyku – bo mam to w dupie – twój mały blog możesz kasować na nim co chcesz i pisać podobne bzdury.

        Naucz się ekonomii najpierw jednak (polecam zanim postanowisz się ośmieszyć po raz kolejny)

        A skoro mój komentarz utożsamiasz ze spamem to świadczy o twoich niskich możliwościach dedukcyjnych – pisałem o protekcjonizmie przez pryzmat telefonów udowodniłem ci, że obecnie na rynku są gorsze telefony od typowych i są zakupywane przez ludzi (nie tylko telefony oczywiście to się tyczy każdej branży od odkurzaczy po sprzęt komputerowy)

    • polakmaly
      Rok temu

      Jesteś potrzebny Polsce,zwłaszcza teraz byś sie berdzo tu przydał (przed referendum w spr.JOW i wyborami.) Takich ludzi potrzeba.

  • jarek baran
    Rok temu

    Jednostronny opis Chinskiego cudu, bardzo jednostronny.

  • Chemo
    Rok temu

    Co do listy postulatów:
    7. Inkubatory przedsiębiorczości i centra innowacji w Polsce to jeden wielki wysysacz kasy z budżetu, zajmujący się „propagowaniem”, a nie faktycznym działaniem. Znam jedno takowe, wielki pusty budynek, a jedyna działalność to rozsyłanie newslettera z programami zagranicznych stypendiów (nie ma to jak jeszcze ułatwić młodym zdolnym wyjazd). Ponadto oferty z firm zagranicznych w stylu „szukamy przedstawicieli handlowych” oraz „zlecimy szycie koszulek” (serio; bardzo innowacyjne, prawda?).

    8. Istnieją kierunki techniczne przyciągające studentów dawaniem stypendiów za sam fakt zapisania się na nie – bzdura, zainteresowani kierunkiem i tak przyjdą, reszta to miernoty z zerową znajomości matematyki, które się zapisały, bo kasę za darmo dają.

    • Artur
      Rok temu

      Cóż, wierzę, że jest tak jak piszesz. Co nie świadczy o tym, że pomysł jest zły, lecz wykonanie do kitu. Sam łapałem się wielokrotnie za głowę jakie „innowacyjne” projekty dostawały dofinansowanie z UE. Kwestia odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach, którzy będą podejmowali odpowiednie decyzje.

      Co do punktu 8. również się z Tobą częściowo zgodzę. Sam jestem po kierunku technicznym i wierzę, że osoby, które trafią na takowy i nie mają odpowiednich podstaw wyniesionych ze szkoły średniej, to albo prędzej, czy później odpadną albo będą kaleczyły fach. Mimo wszystko jest to krok w dobrym kierunku. Praca mnie nauczyła jednej podstawowej zasady – nigdy nie wiesz, czy dane rozwiązanie jest dobre dopóki go nie przetestujesz. Wprowadzić stypendia, przetestować przez dwa-trzy lata, zweryfikować ilu studentów udało się przyciągnąć, ilu przetrwało, jakie osiągają wyniki. Jeżeli pomysł nie wypalił, poszukać innego.

      Bardzo podoba mi się natomiast inkubatorów wiedzy, które nie tylko pompują pieniądze, ale przede wszystkim know-how od ludzi w branży. Myślę, że dobry mentor może pomóc start-upom bardziej niż pieniądze, które mogą wydać rozsądnie lub zaprzepaścić z powodu złych decyzji.

  • ted
    Rok temu

    Tuskolandia – produkt państwo-podobny……

  • Postazja
    Rok temu

    Porównywanie Polski i Chin ma tyle sensu, co stawianie naprzeciw siebie mistrzów boksu wagi ciężkiej i koguciej. Choćby ten pierwszy miał związne sznurowadła, gacie opuszczone do kolan i zeza rozbieżnego, to wystarczy mu trafić przeciwnika jedną porządną plombą, by go rzucić na deski.

    Wszystkie opisane tu patenty na rozwój gospodarki 20-30 lat przed ChRL przećwiczyli Koreańczycy, którzy spokojnie wyprzedzają Estonię, jeśli chodzi o informatyzację (co pokazuje, że internetyzacja całego kraju może się powieść w państwach większych, niż Estonia czy Izrael). Jest o tym książką po polsku.

    • Artur
      Rok temu

      Zależy co porównywać.

      Czym jest ten tekst jeżeli nie porównaniem różnych sposobów rozwoju gospodarki?

      Piszesz o koreańskim modelu, który zaadaptowali Chińczycy. Jeżeli był skuteczny dla obu tych krajów, to coś jest na rzeczy. Bo przecież to kraje tak różne od siebie, że porównanie ich to czysty absurd, prawda?

      Teza tego artykułu to nie „w Chinach żyje się lepiej niż w Polsce” (co wielu widzę próbuje mi wmówić :), ale „patrz, w Chinach i Korei odwalają tę samą robotę znacznie lepiej, więc może powinniśmy zweryfikować nasze dotychczasowe poglądy”.

      A wybrałem Chiny z prostego względu — tutaj mieszkam. Estonia z kolei jest mniej abstrakcyjna dla kogoś mieszkającego w Polsce niż daleka Korea, czy nawet Izrael.

      • Postazja
        Rok temu

        Rozwijanie kraju 38-milionowego (okej, w Polsce zostało po wyjazdach coś 36 mln) to zupełnie co innego, niż rozwijanie kraju kraju liczącego 1400 mln obywateli, a więc 37 razy więcej. Sama wielkość rynku sprawia, że tutaj możliwe są cuda, które się w Polsce nigdy nie zadzieją (choćby rozwój wschodniego wybrzeża rękami pracowników z biedniejszych prowincji zachodnich). Ogólnie tak, modele można porównywać, ale łatwo popełnić błąd. Znasz jakąś inną estońską markę poza Skypem? Sama wielkość tego kraju sprawia, że np. w produkcji Estonia ma niewielkie szanse na wygenerowanie globalnego brandu.

        A poza tym, to się ogólnie z Tobą absolutnie zgadzam! (Sam napisałem kiedyś taki tekst: http://natematchin.pl/chiny-i-polska-ogarnijmy-sie/). Masz rację, dramatem Polski jest brak jakiegoś własnego planu rozwojowego. Po 1989 roku jedyną naszą ambicja było dociągnięcie do zachodnich struktur (NATO, UE itd.) z założeniem, że jak do nich wejdziemy to nam manna z nieba spadnie. Super, weszliśmy i dzięki temu naszego otoczenie zmieniło się niepomiernie na lepsze (można wyemigorwać do UK na przykład), ale manna nie spadła. Niestety, w samej Polsce sytuacja jest zakonswerwowana. Wystarczy popracować za granicą, żeby zobaczyć, w jaki głębokim bagnie tkwimy.

        Fajnie by było, gdyby pojawiła się jakaś nowa partia, która głosiłaby właśnie rozwijanie w Polsce produkcji, nowych technologii itd.; która miałaby jakiś program pozytywny, a nie tylko obliczony na trwanie, rozliczanie, rozdawanie albo głoszenie fajnych haseł, które mają zerową szansę na realizacje. W porównaniu do innych krajów, dyskusja na tematy gospodarcze toczy się u nas na bardzo niskim poziomie. Dopóki nie dorośniemy, dopóki poziom debaty publicznej się nie podniesie, dopóty Polacy będą zmuszeni wyjeżdżać świat, a polska debata będzie się sprowadzała do mechanicznego przepisywania cudzych haseł (tym w istocie był nasz biedny neoliberalizm po 1989 roku).

        • Artur
          Rok temu

          Podpisuję się pod tym.

          Inne globalne marki z Estonii? Fakt, nie znam innego przykładu. Ale mierzmy siły na zamiary. Myślę, że Polska radziłaby sobie całkiem nieźle, gdyby chociażby podbiła paroma swoimi produktami serca konsumentów w regionie. Mamy parę pozytywnych przykładów np. wspomniany w tekście Solaris, czy Allegro. Sęk w tym, że Polska ma dużo większy potencjał.

          Ot Łotwa, kolejny maleńki, bałtycki kraj świetnie wykorzystał swoją pozycję, żeby stać się lokalnym węzłem transportowym. Mają swoje autokary Ecolines i linie lotnicze Air Baltic. Nie zaglądałem im w zęby, ale wygląda na to, że obie to zdrowo działające firmy o międzynarodowym zasięgu. Polska ze swoją pozycją po środku Europy, teraz bezpośrednim połączeniem kolejowym z Chinami mogłaby na tym polu też zawalczyć.

  • Harry
    Rok temu

    Jestem przerażony i zdruzgotany jak można napisać taki stek bzdur i czuć się z niego dumnym czy udawać wielkiego proroka… Pomijając oczywiste kwestie, że w Chinach z co drugim garażu stoją po 2 Porsche, a w każdym ogródku stoi śmigłowiec to już fakt, że gro ludzi żyje w skrajnym ubóstwie to rozumiem pomijamy? To, że jak już wytknięto w Polsce to co chciał Balcerowicz, a to jak to wykonano ma przeogromne znaczenie to też pikuś? Już nie mówiąc o tym, że wychwala się i wręcz tłumaczy – a stawia za wzór – zachowania kryminalne takie jak: kradzież, fałszerstwo, szantaż, zatruwanie środowiska, zerowe BHP, malwersacje czy wreszcie niewolnictwo… Do tego wszystkiego autor widocznie nie ma pojęcia jak wiele standardów czy wymogów muszą spełniać europejskie produkty – także pod względem jakości czy bezpieczeństwa oraz jakie rygory narzucane są na takie zakłady – najlepszy przykład emisje gazów (CO2, NOx, itp.), które Chiny mają w nosie… Z jednym masz rację autorze, gdyby RP oszukiwała, kłamała i kradła na świecie to bylibyśmy potęgą. A z Chin te tysiące uciekinierów – nie imigrantów – uciekają, bo mają już dość tych Porsche, Ferrari i Lexusów…

    • Artur
      Rok temu

      Cóż, widzisz, to co chcesz zobaczyć. Autor wychwala niewolnictwo i inne wymienione pod niebiosa? Proszę bardzo, specjalnie dla Ciebie: Niewolnictwo jest super. Niewolnictwo to jest klasa sama w sobie!

    • Mateo
      Rok temu

      W Polsce za to miliony ludzi nie żyją w ubóstwie, natomiast wcale nie żyją. Po prostu egzystują!!!
      Z autorem zgodzę się praktycznie w 100%. Podwaliną każdego mocarstwa, państwa rozwiniętego jest produkcja oraz eksport produktów. Trzeba więcej eksportować a mniej importować. Zgadzam się również, z faktem iż polskie rządy wolą wybrać produkty zagraniczne od polskich. Produkty polskie są czasem droższe, jednak co ma na to wpływ? Może setki spółek i związków zawodowych z których każdy ma swojego prezesa, zastępce, sekretarkę….. Ile pieniędzy idzie na to choćby w PKP czy Poczcie Polskiej?
      Natomiast postawa Pana Balcerowicza… cóż, rzeczywiście godna pochwały szczególnie za teksty typu „Jak nie sprzeda się za 10 mln to sprzeda się za 1 mln ale sprzedać trzeba. Prawdziwy mistrz ekonomii. Chore.

    • takiguy
      Rok temu

      Takie już uroki kapitalizmu bogaci się bogaca a biedni biednieja.Inaczej nie jest na Zachodzie jednak w troche mniejszej skali. Warto zauważyc też że to zachodnie firmy np. takie Apple daja ciche przyzwolenie na łamanie norm BHP,niewolnictwo poprzez zlecanie produkcji sprzętu w azjatyckich fabrykach(Foxconn).Na rynku telefonów komórkowych tylko Nokia swego czasu nie korzystała z dalekowschodnich fabryk.
      btw w tym kontekście widac skad biora się takie programy polityczne jak JKM w Polsce który proponuje zniesienie podatków,likwidacje instytucji publicznych do minimum,brak praw pracowniczych itp.

  • Jetro
    Rok temu

    Myli się pan BARDZO
    „I tak dochodzimy do kolejnego neoliberalnego mitu, który mówi, że im mniej państwowych regulacji, tym lepiej rozwija się gospodarka i wszyscy się bogacą aż iskrzy. Cóż, prawda jest taka, że owszem, bogacą się, ale tylko ci, którzy już są bogaci”

  • Bolek
    Rok temu

    „Jak wytłumaczyć fakt, że kupujemy włoskie pociągi za krocie, jeżeli mamy własny i tańszy odpowiednik (Pendolino vs Pesa)?”
    Autorze, ładnie to tak łgać? Ignorancja czy świadome kłamstwo pod publiczkę? Od kiedy to Pesa produkuje pociągi klasy pendolino? W przyszłości na pewno, ale nie w tej chwili!

    • Artur
      Rok temu

      Przejrzałeś mnie. Autor świadomie wprowadza ludzi w błąd, bo to zawodowy hipnotyk i hochsztapler.

      Następnym razem załączę do każdego wpisu o gospodarce dokładną specyfikację techniczną pociągów i innych maszyn z napędem elektrycznym, spalinowym i parowym. Każdy będzie mógł porównać i orzec, czy słowo „odpowiednik” zostało użyte zgodnie z przeznaczeniem.

      Jeżeli jesteś ekspertem w tym temacie, to proszę podziel się wiedzą, niech inni (i ja również) skorzystają.

  • Patryk
    Rok temu

    Chciałbym napisać jakikolwiek komentarz, ale nie ma co. Polska jest krajem idiotów, takich jak ty, drogi autorze. Zapomniałeś o tym, że porównujesz kraj nad Wisłą, małą rzeczką, gdzieś w środku europejskiej dupy z krajem, który ma 1,3 mld mieszkańców. Jeszcze raz – 38 milionów vs 1,3 miliarda. Nas jest około 342 razy mniej… co nie zmienia faktu, że generalizowanie Polaków do jednego przeciętnego Kowalskiego, byłoby takim samym kretyństwem, jak uogólnienie tak dużej populacji jak chińska do jednego słowa – „Chińczyk”. Spójrz na rozwarstwienie społeczne w Chinach, spójrz w statystyki, popatrz co się dzieje poza głównymi ulicami miast. Fakt, że widziałeś parę Lambo, Porsche, czy Ferrari nie zmienia faktu, że globalnie społeczeństwo chińskie nie wygląda ciekawie. Poza tym te Lambo i Porsche należą do największych cwaniaków, złodziei i podbieraczy. To nie są innowacje. To jest bogacenie się bez względu na wszystko, po trupach, konsumpcjonizm rozbuchany do granic możliwości. Natomiast z daleko spektakl zapowiada się naprawdę ciekawie, bo w kolejnym akcie zobaczymy jak Chiny poradzą sobie z klęską ekologiczną oraz żywieniową. O ile sobie poradzą…

    • Artur
      Rok temu

      Szkoda, że nie zadałeś sobie trudu przeczytania wcześniejszych komentarzy. Zobaczyłbyś bowiem, że wszyscy się zgadzamy, włącznie ze mną, że polski poziom życia jest wyższy niż w Chinach. Pisaliśmy też o porównywaniu tych dwóch krajów do siebie. W wielu przypadkach nie ma to większego sensu, co również bardzo celnie zauważyłeś. Za to brawa i oklaski.

      Sęk w tym, że ten wpis nie jest o tym jak dobrze się żyje w Chinach, ale o tym że istnieją alternatywy do istniejącego w Polsce modelu rozwoju gospodarki. I powinniśmy na nie rzucić okiem zamiast powtarzać lansowane w mediach, czy na uniwersytetach mity. Jeżeli nie udało Ci się tego odczytać w tekście, spróbuj ponownie. Zawsze możesz liczyć na moją pomoc, wyjaśnię, podpowiem, taki ze mnie klawy chłop.

      Wiesz, zawsze mnie to intryguje jak ludzie tacy jak Ty potrafią zaciećwierzyć się tak bardzo sami z sobą, przed ekranem, że rzucają „kretynami” i „idiotami” do kogoś, kogo nawet nigdy nie widzieli. I to z powodu tak błahego jak inne poglądy na to, czy owo. Czy doznajesz jakieś ekstatycznej satysfakcji, kiedy okazujesz ludziom wyższość w ten sposób?

  • smallboobslover
    Rok temu

    Witam.
    Tzn. że popiera Pan złodziejstwo? Przykład tego pociągu ( ja słyszałem też o maszynach rolniczych, telefonach itd.)
    Jakoś tak niezbyt mi to wygląda.
    Coś swojego wynalazłeś, chcesz to sprzedać na wielki rynek Chiński,. a tu zaraz skopiują i wygryzą, bo będą sprzedawać za połowę ceny. To nie jest fair. Tak samo patenty, gdyby musieli przestrzegać zasad, chociażby moralnych, takich jak Europejczycy lub hamerykanie, to niczym nie różniliby się od nas. Byłoby drogo i biednie.
    Czy mógłby Pan powiedzieć jakby się Pan czuł po moim w/w zmieleniu i wykopaniu przez Chińczyków?
    Czy Pracuje Pan dla kogoś czy prowadzi swój własny biznes? Jeśli to drugie to nie obawia się Pan takiej sytuacji?
    W dodatku ‚CEO’ (plis) nowy szef np. Microsoftu raczej nie chce szybko zsiąść ze stołka i doprowadzić do bankructwa.

    • Artur
      Rok temu

      Pytanie jest tendencyjne, ale odpowiem. Nie, nie popieram złodziejstwa w żaden sposób.

      Przykład pociągu pokazuje tylko, że żyjemy w świecie, któremu daleko do utopii, a na biznesmeni to nie dystyngowani dżentelmeni w melonikach, którzy kierują się etyką i moralnością w swoich przedsięwzięciach. I teraz albo zaakceptujesz te twarde reguły gry albo będziesz cały czas przegranym. Właśnie tego chcą propagandyści neoliberalizmu, żebyśmy wszyscy ugięli kark i przestali dbać o swój własny interes.

      To oczywiście bardzo piękne idee: świat bez granic, swobodna wymiana wszystkich dóbr, poszanowanie własności intelektualnej. Te idee przynoszą wszystkim korzyść tylko wtedy, jeżeli wszyscy je zgodnie akceptują i stosują. Natomiast w przypadku, gdy silniejsi gracze np. USA, czy Chiny zabiegają o wolny rynek dla swoich produktów, równocześnie wznosząc bariery dla cudzych, to coś jest nie tak.

      Dlatego myślę, że warto mówić o tej hipokryzji, która wpędza nas w sytuację, gdzie jesteśmy krajem poddańczym i słabym.

      Patenty? To temat na inną dyskusję, ale daleki jestem od stwierdzenia, że obecne prawa jakie mamy na zachodzie dot. ochrony wartości intelektualnych są dobre i sprawiedliwe. Coś jest na rzeczy, jeżeli nawet znani muzycy krytykują system. Coś jest na rzeczy jeżeli w Stanach firmy zaczęły patentować fragmenty DNA. Coś jest na rzeczy jeżeli małe firmy nie są w stanie nawet myśleć o konkurowaniu z dużymi nie ze względu na barierę technologiczną, ale barierę prawną, bo nie mają po prostu pieniędzy na kupno odpowiednich patentów. Nie wiem, czy to usprawiedliwia Chińczyków i ich „intelektualną kradzież”, ale sądzę, że wina leży nie tylko po ich stronie.

      Również daleki byłbym od stwierdzenia, że Europejczycy, czy Amerykanie mają lepsze standardy moralne niż Chińczycy. To stwierdzenie to czysty szowinizm. Oni tak jak wszyscy na tym świecie, chcą się wzbogacić. Jako, że robią to u siebie, to oni są od tego, żeby ustalać co im wolno, a co nie. Jeżeli nie chcą przestrzegać copyright to nie muszą. No chyba, że według Ciebie Amerykanie powinni wysłać tam wojska z tego powodu i zaprowadzić porządek jak w Iraku? :)

      Czy nie boję się, że Chińczycy skopiują moje pomysły? Nie, nie spędza mi to snu z powiek. Załóżmy, że otwieram start-up w Chinach i staje się popularny. Po roku mam już za sobą ogon chińskich klonów. Ale nadal to ja jestem liderem, bo to ja wyznaczam trendy w tej grupie, to ja jestem najbardziej innowacyjny, to ja mogę powiedzieć „byłem tym pierwszym”. Jeżeli to nie wystarczy i Chińczycy wygryzą mnie z biznesu z powodu guanxi, to cóż, muszę to zaakceptować, bo takie są reguły gry i takie jest ryzyko biznesu prowadzonego w cudzym kraju. Jeżeli przez te X lat udało mi się zdobyć masę cennego doświadczenia i trochę gotówki, to cała przygoda kończy się sukcesem. Mogę polecieć na urlop do Tajlandii i pomyśleć co robić z życiem dalej.

      Co do CEO, to nam, zwykłym śmiertelnikom wydaje się, że to goście, którym zależy na dobru firmy. Wszak stoją na jej czele, mają pod sobą masę ludzi, mają często nawet spory pakiet akcji firmy, którą prowadzą i jeszcze dostają za to kupę kasy miesięcznie. Cóż, sytuacja wygląda nieco inaczej, a przynajmniej w korporacjach. Ci kombinują tylko jak utrzymać wysoką cenę akcji dla swoich akcjonariuszy i podnieść swoją własną wypłatę. To można zrobić bardzo szybko np. likwidując odział R&D. Jednak bez R&D firma w przeciągu kilku lat zostanie wyprzedzona przez konkurencję, w efekcie może nawet upaść. Do tego czasu wszyscy się cieszą, bo mają dodatkową gotówkę do wydania. A gdy robi się gorąco, prawdziwe raporty o stanie firmy wychodzą na światło dzienne, CEO z poplecznikami zwija manatki i szuka innej pracy. Co ciekawe bankructwo firmy w CV wydaje się być nobilitacją, a nie argumentem dyskwalifikującym przyszłego CEO.

      Nie wierzysz? Poczytaj o Enron, czy o RJR Nabisco w Stanach. Takich historii jest mnóstwo…

      BTW możesz pisać „per ty”. To mój ogródek i moje zasady, więc piszemy do siebie w ten sposób :)

  • stach
    Rok temu

    Tekst dobry i ciekawy (chodź też z kilkoma rzeczami się nie zgodzę, bo jest jeszcze kwestia mentalności, którą nie da się łatwo zarządzić).
    Ale największą radość miałem z czytania zawistnych komentarzy i Twoich trafnych odpowiedzi pod nimi :D.

    Tak trzymaj, pozdrawiam!

  • Piotrek
    Rok temu

    „Można? Można. Potrzebne są tylko dobry plan, chęci, szczypta zadziorności i patriotyzmu. Pomyśl o tym przed kolejnymi wyborami :)” ….

    Bardzo ładne zakończenie tylko że w tym przypadku jest tak samo jak z tym co piszesz w artykule… Daj mi kandydata który będzie w stanie to zrobić to na niego zagłosuję. Jak na razie żyję 29 lat w tym kraju i nie widziałem polityka (ani partii) która byłaby zdolna do zmian tego gangbangowego układu andżeli i całej tej UE ze świniami z wiejskiej.
    Myśleć o wyborach to sobie można, tylko żeby było na kogo głosować ;(

  • AK
    Rok temu

    Ale papa. I pewnie autor sam wie to nader doskonale.

  • sfrustrowany
    Rok temu

    Diagnoza trafna i wnioski też .Niestety brak profesjonalizmu i zwykłej uczciwości nie znajdziemy u rządzących.
    I ta straszna arogancja i buta nie wróżą Polsce nic dobrego

    • Artur
      Rok temu

      Jasne, zgadzam się z Tobą. Gro ludzi jednak w ogóle nie głosuje, bo twierdzi właśnie, że nie ma na kogo. Jakkolwiek wiele to nie zmienia, myślę, że warto oddać świadomy głos, żeby choć trochę wózek popchnąć w dobrym kierunku.

      Jednak wybory to tylko najbardziej oczywisty sposób jak możemy jeszcze coś w kraju zmienić. Na początek fajnie by było jakby ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać, a nie tylko wykrzykiwać własne poglądy. Z rzeczowych dyskusji może zrodzi się coś więcej, bo w końcu jeden z drugim się skrzyknie i zacznie działać. Jak? Niech mądrzejsi ode mnie się wypowiedzą.

      Ot niedawno grupa znajomych z samorządu z UAM założyła swoją partię, coś tam kombinują, więc da się małymi krokami coś zmieniać. Trzeba przede wszystkim chcieć :)

  • Romek
    Rok temu

    Totalny stek bzdur Chiński cud gospodarczy w 99% opiera się na wyzysku i niewopniczej pracy ludzi . Powiec lepiej kto w konsulacie jest twoim oficerem prowadzoncym

    • Artur
      Rok temu

      Jest w tym trochę prawdy. Znajomych w konsulacie póki co nie mam. A szkoda, bo o wizę byłoby łatwiej :)

  • elli
    Rok temu

    Swietny wipis Artur! Możesz zrobić coś jeszcze o Hazardzie w Chinach. Czy mają tam jakieś wyścigi psów, koni, mecze, bukmacherkę, loterie państwowe, kasyna? Słyszałem że Macau to drugie Las Vegas. Może następny wpis coś o tym? Czy Chiński rząd zabrania tego czy zezwala?

    • Artur
      Rok temu

      Dziękuję :) Co do wpisu o hazardzie, będę miał ten temat na celowniku. Prędzej, czy później się pojawi.

  • Marcin
    Rok temu

    Stanisław Michalkiewicz powiedział że my mamy Kapitalizm Kompradorski.
    Czyli że ludzie którzy przed rokiem 1990-tym służyli Moskwie teraz Służą albo nadal Moskwie albo Berlinowi albo USA i Izraelowi-Czyli ,,stronnictwo Ruskie Pruskie i Amerykańsko Żydowskie”. Tylko oni mogą się bogacić w Polsce.Jak ktoś nie pasuje to Wymiar Sprawiedliwości-Sędziowie na telefon go zniszczą.Patrz:Roman Kluska Optimus SA. Do tego część z naszych polityków ma pochodzenie żydowskie i od dziesięcioleci realizują plan przeniesienia się do Polin czyli współczesnej Judeopolonii. Czyli Państwa w Państwie albo raczej narodu żerującym na narodzie. Tak żydzi przetrwali 2000 lat bez własnego Państwa pomagając sobie i przejmując majątki w różnych narodach.Poszperaj a znajdziesz.Podstawą tego jest bogactwo oparte na Lichwie.Kto stworzył System Rezerwy Federalnej USA i Międzynarodowy Fundusz Walutowy? Żydzi. 6% corocznych zysków trafia do prywatnych Banków i bankierów takich jak Rothschild i Soros. Oni za tę forsę wykupują fabryki i przekupują polityków. Soros przyznał się że to on wyłożył 5 MLD $ na Rewolucję na Majdanie. Obejrzyj a zrozumiesz czemu w Rosji jest tylu Oligarchów oraz czemu w mediach teraz oczerniają Rosję i Putina. Celem środowiska żydowskiego jest zawłaszczenie Polskich Ziem wartych 65 MLD $ dolarów.W razie Kryzysu czy Wojny jedynie grunty i złoto mają jakąś wartość a nie elektroniczne pieniądze.Po wojnie będą Szlachtą mającą grunty w Polsce a my ich wasalami.Zobacz że na anglojęzycznej Wikipedii pod hasłem Polacy widnieje 1 250 000 mln żydów a polskojęzycznej nie.Andrzej Duda i Bronisław Komorowski mają żony żydówki.Gdyby Wybory wygrał Paweł Kukiz lub Grzegorz Braun to by go szybko sprzątnęli bo nie należy do sitwy i jego osoba przeszkadzałaby im w realizacji ich Planów.Tak zrobiono z Kennedym i Kaczyńskim. W Polsce nie będzie dobrze póki oni nie zrealizują swoich planów. Chińczycy czy Japończycy to narody bardzo nacjonalistyczne ale tam żaden Icek nie będzie Prezesem,politykiem,Wysokiej Rangi urzędnikiem pod chińsko brzmiącym nazwiskiem bo brak jemu skośnych oczu.Więc oni rozwijają się bez przeszkód.

    • Artur
      Rok temu

      Ciężko mi oddzielić ziarno od plew. Wierzę, że część z tego, co piszesz ma potwierdzenie w rzeczywistości, ale reszta o żydowskim spisku… niekoniecznie. Zostawiam innym do oceny. Wykasowałem jedynie odnośniki, bo trochę było tego zbyt dużo i wyglądało mi na spam.

      • elli
        Rok temu

        Też przeczytałem ten koment powyżej i troche jak kolejna teroria spiskowa.

  • SEKAi
    Rok temu

    Ostatnimi laty mnie to zainteresowało, i są ku temu dowody. ZSRR doszło do wniosku że lepiej się nachapie przechodząc na kapitalizm, mieli kasy w brud ale nie mieli jechać na wakacje do Grecji czy Hawaje, najpierw siłą ustabilizowali sobie drogę na zachód, pod kontrola udali ze uwalniają Polskę i rozbijają Mur Berliński, tylko pierwszym prezydentem wolnej RP był Jaruzelski, również dowody na to że Wałesa był ich pionkiem, potwierdza wiele rzeczy w tym jego walka o nie ujawnienie Esbeków. Inny dowód ostatnie jednostki sił zbrojnych Rosji opuściły teren PL w 1995 r.
    Dlatego nie było ekspansji PL przemysłu na zachód, ustawa wilczka dała tyle ze Polacy mogli handlować z Polakami.

    Tak jak Lucjan pisze, wszystko polega na utrzymaniu struktur gdzie post komuchy się dorabiają.

    Jednak wolny rynek 19 kapitalizm jest potęgą, do dziś USA jest najlepiej rozwijającym się krajem technologicznie, OK. japończycy mają swoje roboty, ale oni skupiają się na hentajah i plastikowych kobietach. Tym czasem w USA są warunki aby był szybki wzrost technologiczny, w Medycynie np. Więc Wolny rynek jest dobry, jednak kapitał nie jest patryjotyczny, dlatego jest ta hipokryzja rządu, ale czy to hipokryzja że rząd dogadał się z bogatymi…. Dzięki temu nawet dziś USA ma karty aby negocjować z Chinami, w końcu zablokowali prawnie wykup amerykańskich korporacji przez zagraniczny kapitał. Tak samo obcokrajowiec nie może pozwać Amerykanina na terenie USA. USA nie jest głupie i też broni swoich.

    Ale Chiny zawsze były potęgą, tak naprawdę to nigdy nie były podbite przez obcych, kto ich podbił Mandżurowie (ta sama rasa) a biali, wygrali wojnę opiumową, przejęli Makao i Hong Kong, ale nie długo trwało aż wybuchło powstanie Bokserów. Nawet Japończycy którzy plądrowali Chiny dostali w końcu po łbie, nie wierzę że ktokolwiek był by w stanie podbić Chiny, nawet gdyby nie komunizm, po prostu wygrała nacja Mao zamiast Sun-Jat Sena i Czang Kaj-Szeka (gdyby ci drudzy wygrali, Chiny byłyby jak Tajwan już w latach 50 XX w.).

    To prawda ze komunizm wyniszczył Chiny, ale obalił Monarchię, minus to przez okres wielkiego głodu (jak stalinowski plan kolektywizacji rolnictwa) oraz rewolucja kulturowa, zniszczyły wartościowe i wybitne jednostki.

    Czym się zajmują dzieci w Chinach, Korei, Japonii (uczą się liczyć na Sorobanie, uczą się gry w GO/BADUK/WEIQI) a co robią na zachodzie w szkole, uczą się ze chłopcy mogą nosić sukienki. Tak jak napisał autor, różni nas Mentalność. Chińczycy też umieją się bawić ale również umieją pracować. Wszystko co jest w art. Nie wymaga już mojego komentarza.

    Chińczycy mają we krwi samodzielność, przez tysiące lat wychodzili z założenia ze cesarz jest daleko, a banków i kredytów nie było. Do dziś w zwyczaju jest że rodzina robi zrzutki na czyjś interes, np. aby Żona kupiła maszynę i mogła dorabiać w domu. Chińczycy emigrują do Afryki, przejmują ziemie i wydobywają złoto i diamenty, jak firma białych amerykanów wyciąga im licencje to Chińczycy strzelają im nad głowami, nie czekają na Pomoc rządu, jak to się przyzwyczaili do tego amerykanie.

    Próbowałem przebrnąć przez komentarze, ale nie ma sensu bo tam są sami ekonomiści, tak samo jak z prawnikami ich aksjomaty są nic nie warte w rzeczywistości. Zawsze będzie część społeczeństwa na skraju nędzy, te 10 mln rodzin wyrzuconych z domu, dlaczego dali się nabrać na kredyty… ci którzy źle radzą sobie w Chinach emigrują, nawet do Polski, tak samo jak moi znajomi którzy nienawidzą Policji, ja nie mam nigdy problemów z Policją. Nie mam czasu pić piwa w parku, czy szlajać się w sobotnią noc po pijaku. Zapomina się ze ci najbardziej skrzywdzeni to najbardziej tępa część społeczeństwa, tak jak nasi górnicy, ci debile walczą o to aby móc wydobywać węgiel kilofem i workami wydobywać, aby było tysiące miejsc pracy, chcą rządu który wyczaruje im za to 20 tys. Miesięcznie, w Kanadzie w kopalniach pracują inżynierowie, w nowoczesnych maszynach, zarabiają tyle co u nas lekarz.

    Młody górnik Polski płacze że nie ma za co żyć, co robi chiński górnik, jedzie wydobywać złoto i diamenty w Afryce.

    • elli
      Rok temu

      najsensowniejszy komentarz jaki kiedykolwiek czytałem w internecie. Dzięki wi imieniu wszystkich że chciało ci się go napisać. Szegolnie kilka ostatnich zdań – wymowne!

    • Artur
      Rok temu

      Dzięki za tak obszerny komentarz. Dużo racji jest w tym, co piszesz.

      Kwestie co do których się nie zgadzam:

      1. Wolny rynek i kapitalizm stymulują rozwój amerykańskiej potęgi, ale prawdziwą jej naturę stanowi armia i międzynarodowe instytucje, które USA trzyma w garści takie jak Bank Światowy, MFW, ONZ. Bez tego amerykańskie wpływy na świecie byłyby znacznie mniejsze podobnie jak zyski amerykańskich firm.
      2. Co do azjatyckich dzieci, to fakt, przechodzą ostry trening. Tylko… czy właśnie tego chcemy dla swoich dzieci? Czy wolimy żeby zostały idealnymi pracownikami ku chwale wzrostu PKB, czy żeby miały wartościowe życie? Jak odnaleźć złoty środek?
      3. Nie wiem wiele o polskim górnictwie, natomiast nie wydaje mi się, żeby było jak piszesz.

        Zadałbym inne pytanie. Dlaczego mimo sporych zasobów węgla, jego wydobycie nie przynosi nam wystarczającego dochodu, żeby dać górnikom pensje na jakie zasługują? Co jest nie tak z naszym górnictwem? Czy to wina leniwych i chciwych górników? Nie sądzę. To właśnie nagonka medialna próbuje nam przedstawić górników i inne grupy, które domagają się lepszych warunków w takim świetle. I my się na to nabieramy, obwiniamy nie tych, co trzeba i znowu Polak Polakowi wilkiem się staje, a politykom radość.

        Poza tym znów trzeba byłoby sobie zadać pytanie po co nam te kopalnie. Nawet jeżeli dopłacamy do wydobycia węgla, to… jest to nasz węgiel. Bez niego jeszcze bardziej uzależnimy się od importu energii od Rosji. A chyba właśnie od tego powinniśmy stronić. Może ten nierentowny biznes to właśnie koszt naszego bezpieczeństwa jaki musimy ponieść?

  • Piotr
    Rok temu

    Co za niebotyczne głupoty tutaj wypisane postaram się wskazać tylko kilka. Robienie zestawienia tak tendencyjnych zdjęć to czysta propaganda równie dobrze mógłbyś zrobić zdjęcia jakieś slumsów chińskich, których nie mało, i wieżowca w Warszawie – kompletna głupota. „Od 1990 roku polskie PKB na głowę mieszkańca wzrosło 8 razy, a chińskie ponad 20 razy. Co poszło nie tak? Czy Polacy niebawem będą pracowali w chińskich fabrykach?”, a wiesz, że we Francji wzrosło tylko 2 razy? Co w takim razie nie tak poszło we Francji. Nic nie poszło nie tak tylko Chiny startowały z poziomu 314 dolarów a Polska z poziomy 1698 po prostu aż trudno może Tobie w to uwierzyć, ale Polska per capita na które się powołujesz była (i nadal jest) bogatszym krajem niż Chiny a jak startujesz z wyższego poziomu to wolniej się podwaja bogactwo. Nie mówię, że wszystko super poszło w Polsce tylko o tym, że manipulujesz faktami.
    „Wszyscy się na tym wzbogacili, tylko nie my, cała reszta Polaków, która dostała okruchy. W efekcie lata 90. przyniosły bezrobocie, a pierwsze i drugie dziesięciolecie nowego wieku spędziliśmy na emigracji.”
    O Chryste tutaj jest tyle uproszczeń, że aż słabo o tym pisać. Jak dobrze napisałeś jedno ,że w Polsce obalono komunizm ,lub komuniści w sposób kontrolowany zmienili ustrój przy okrągłym stole jak kto woli, nie zmienia to faktu że w Polsce nastał system demokratyczny w dalszym ciągu obcy w CHRL. Wolny rynek i sprawowanie władzy przez wybory wymusza działanie w cyklu wyborczym i utrudnia długotrwałe planowanie które łatwo może być zmienione przez następną ekipę. Plan Balcerowicza zakładał szybkie efekty i szybkie zastopowanie inflacji oraz przekształcenie gospodarki centralnie planowanej w gospodarkę rynkową. 50 lat komunizmu zastało nas niedokapitalizowanych i z zacofaną myślą techniczną pisanie, że nasze radia sprzedawały by się za granicą jest śmieszne i nie oparte na żadnych faktach lub przykładach. Wprowadzenia kapitały zagranicznego było sposobem na szybkie zwiększenie dobrobytu społecznego co zgadzam się , w długim okresie oznacza transfer zysków za granicę ale jak już poprzednio pisałem demokratyczne państwa rzadko myślą długoterminowo.
    „Jak Chińczyk ukradł patent i nie dał się złapać?”
    Jeśli sądzisz że patent chiński na kradzież technologii można przenieść na realia państwa Polskiego to pomyśl jeszcze raz. Do takich numerów potrzebujesz dużego rynku wewnętrznego zdolnego wchłonąć twoje podróbki ponieważ ich sprzedaż na zewnątrz będzie co najmniej trudna. Pozatym żadne Państwo europejskie bloku postsowieckiego nie poszło drogą chińską ponieważ jest za małe i jest w innej lokalizacji geopolitycznej
    „W efekcie za kolejne 5 lat prawdopodobnie będziemy kupowali w Polsce chińskie panele słoneczne, a Chińczycy będą u nas stawiali swoje elektrownie wiatrowe.”
    Czy sądzisz ,że to zastąpi zdegradowane środowisko? Kto był w Chinach to wie jak to wygląda i jakie koszty płacą Chińczycy za swój wzrost. Jak zagotujesz wodę w akwarium a potem ją ostudzisz to nie znaczy ,że ryby znowu zaczną wesoło pływać o pewnych rzeczy się nie odwróci zwłaszcza w zakresie degradacji środowiska.
    Przykład Estonii to przegięcie w drugą stronę do porównania Polski jako dużego kraju z małym ale to temat na kolejny post:)

    • Artur
      Rok temu

      Czy uważasz, że ostatnie 25 lat polskiej gospodarki to ciągłe pasmo sukcesów? Jeżeli nie, to czy da się coś zrobić, żeby było lepiej? Pytam, bo z Twojej wypowiedzi wynika, że wszystko jest OK i lepiej niczego nie tykać, bo jeszcze można zepsuć. To samo możesz przeczytać w każdej liczącej się gazecie w Polsce.

      Jasne, że dane i zdjęcia są tendencyjne. Służą tylko jednemu — by czytelnik przetarł oczy i zastanowił się, czy naprawdę żyjemy w najcudowniejszej gospodarce świata. Poddał to pod wątpliwość i wyszedł poza ramę dyskusji, którą prezentuje się w mediach i w salach wykładowych.

      Kto nie zgrzeszył, niech pierwszy rzuci kamień. Sam stosujesz podobne środki. Wymagasz, żebym potwierdził danymi sugestię, że Polska mogła eksportować nawet elektronikę po transformacji. Skoro tego nie robiliśmy, to o jakich faktach chcesz usłyszeć?

      Piszesz, że demokratyczne państwa rzadko myślą długoterminowo. Jak to się stało, że we wspomnianej Estonii udało im się jednak wprowadzić jakiś plan w życie, a u nas nie? Może w tym tkwi problem? Może tutaj trzeba się zatrzymać i zastanowić zamiast machnąć ręką: „e tam, my jesteśmy demokratyczni, nic nie możemy zrobić”. Czy uda Ci się wykrzesać jakąś konstruktywną myśl, coś co może nas zainspirować do działania?

      Eksport chińskich podróbek był co najmniej trudny? Pamiętam czasy, kiedy jako malec wraz z kolegami łapaliśmy się nawzajem za ciuchy i sprawdzaliśmy metki – oryginalna, czy nie oryginalna? Każdy twierdził, że ma oryginalne, a jak było naprawdę chyba wie każdy. Reasumując – jakoś Chińczykom ten problem nie spędzał snu z powiek. Śmiem twierdzić, że my nie bylibyśmy gorsi.

      To oczywiste, że Chińczycy ponoszą koszty swojego rozwoju. Piszesz o degradacji środowiska. Jest tego więcej np. olbrzymie nierówności społeczne, czy zachwiana demografia. To są chińskie problemy, bo oni też bynajmniej nie mają monopolu na prawdę.

      Chodzi jednak o to, żeby uczyć się o sukcesie innych, a przy tym unikać cudzych błędów, prawda?

      • Piotr
        Rok temu

        „Czy uważasz, że ostatnie 25 lat polskiej gospodarki to ciągłe pasmo sukcesów? Jeżeli nie, to czy da się coś zrobić, żeby było lepiej? Pytam, bo z Twojej wypowiedzi wynika, że wszystko jest OK i lepiej niczego nie tykać, bo jeszcze można zepsuć. To samo możesz przeczytać w każdej liczącej się gazecie w Polsce.”

        Nie nie uważam że wszystko jest okey co zresztą napisałem jakbyś się wczytał ale na tle krajów z regionu Polska nie ma czego się wstydzić porównywanie do małych krajów Polski jest nie trafione to już lepiej porównaj sobie Województwo Mazowieckie do Estonii i Ci wyjdzie że wcale nie jest tak źle. Czy wiesz że Ukraina i Polska w 1990 startowały z podobnego poziomu tak cytowanego przez Ciebie PKB na mieszkańca? A gdzie byś wolał teraz mieszkać na Ukrainie czy w Polsce? Porównanie z Czechami czy innymi krajami w regionie też nie jest tak fatalne to tylko gimbaza i partie dochodzące do władzy krzyczą że jak nie mamy poziomu życia Francuza to w Polsce są tylko zgliszcza.

        „Kto nie zgrzeszył, niech pierwszy rzuci kamień. Sam stosujesz podobne środki. Wymagasz, żebym potwierdził danymi sugestię, że Polska mogła eksportować nawet elektronikę po transformacji. Skoro tego nie robiliśmy, to o jakich faktach chcesz usłyszeć? ”

        Nie musisz mi podawać przykładów sprzedaży polskiego radia ale przykład innego kraju w regionie który sprzedawał swoje socjalistyczne produkty do krajów zachodnich z sukcesami po upadku komunizmu. Prawda jest taka że Polska eksportowała nawet w komunizmie towary nieprzetworzone (głównie surowce) stąd górnikowi tak się dobrze żyło w komunizmie. Po przejściu na gospodarkę rynkową z uwagi na niedokapitalizowanie i zacofanie technologiczne te firmy nie miały szans konkurować z produktami zachodnimi nawet na rynku krajowym nie wspominając o zachodnim.

        „Piszesz, że demokratyczne państwa rzadko myślą długoterminowo. Jak to się stało, że we wspomnianej Estonii udało im się jednak wprowadzić jakiś plan w życie, a u nas nie? Może w tym tkwi problem? Może tutaj trzeba się zatrzymać i zastanowić zamiast machnąć ręką: „e tam, my jesteśmy demokratyczni, nic nie możemy zrobić”. Czy uda Ci się wykrzesać jakąś konstruktywną myśl, coś co może nas zainspirować do działania?”

        Polska jest większa od Estonii powtarzam jeszcze raz taka uniwersalna wąska specjalizacja się nie sprawdzi.

        „To oczywiste, że Chińczycy ponoszą koszty swojego rozwoju. Piszesz o degradacji środowiska. Jest tego więcej np. olbrzymie nierówności społeczne, czy zachwiana demografia. To są chińskie problemy, bo oni też bynajmniej nie mają monopolu na prawdę. ”

        Mam dla Ciebie wspaniały pomysł na zwiększenie wzrostu. Wytnijmy połowę lasów w Polsce i przyjmijmy odpady niebezpieczne od innych krajów. Nie? A czemu nie przecież to był też motor wzrostu Państwa Chińskiego jak tak fajnie porównujesz że u nich 20 razy a u nas 8 co zresztą przyznałeś ,że było manipulacją to idźmy konsekwentnie. Czytałem kiedyś ,że jakby w Chinach liczyć poziom wzrostu pomniejszony o degradację środowiska to byłby on ujemny i mógłbym się z tym zgodzić.

        Na awatarze wyglądasz na młodego człowieka i powiem Ci że młodzi ludzie w Polsce mnie przerażają są potwornie roszczeniowi i chcą wszystko zaraz interesuje ich tylko droga na skróty i nie chcą zaakceptować ,że do wszystkiego dochodzi się stopniowo. Jak Prezydent tego kraju mówi że jak zarabiasz 2000 to trzeba wziąć kredyt i poszukać lepszej to jest wyśmiewany jak elekt mówi że będzie obniżał wiek emerytalny i dopłacał do dzieci to społeczeństwo dostaje ekstazy nie zważając że nie ma na to w kraju pieniędzy. To tyle pozdrawiam i życzę dojścia do wniosku ,że Polska nie jest taka zła jak Ci się wydaje:)

        • Artur
          Rok temu

          Krótko tylko, żeby nie przeciągać tej dysputy. Nie utożsamiam się z typem młodych ludzi, których opisujesz. Doskonale sobie zdaję sprawę, że potrzeba czasu na pewne zmiany i szanuję to, co udało się do tej pory nam osiągnąć. Problem jednak w tym, że różne kraje, także postsocjalistyczne w różny sposób wykorzystały te ostatnie ćwierć wieku. Na tym tle uważam, że Polska nie wykorzystała swojego potencjału.

          I nie dlatego, że ludzie tu są w jakiś sposób gorsi, bardziej leniwi, czy głupsi, co też wielu też sugeruje. To problem systemu i podległych instytucji, które służą obywatelowi jedynie z definicji. Jeżeli nie będziemy patrzeć na ręce rządzącym, jeżeli nie będziemy ich rozliczać z decyzji, które podejmują w naszym imieniu, jeżeli nie będziemy zaangażowani i asertywni, to jedyne co nam pozostanie to żyć na kredyt i pracować do śmierci.

          Myślę, że nie o takie życie chodziło wszystkim, którzy walczyli za wolną Polskę.

          • Piotr
            Rok temu

            Przykro mi ale od manipulacyjnego tekstu przechodzisz do ogólników.

            „Problem jednak w tym, że różne kraje, także postsocjalistyczne w różny sposób wykorzystały te ostatnie ćwierć wieku. Na tym tle uważam, że Polska nie wykorzystała swojego potencjału. ”

            Nie potwierdzają tego liczby i statystyczne porównania z innymi krajami bloku postsocjalistycznego. Jak na duży kraj którym jest Polska poszło nam całkiem dobrze choć pewnie nie idealnie. Jeśli ktoś może mówić o niewykorzystanym potencjale to takie kraje jak Ukraina.

            „To problem systemu i podległych instytucji, które służą obywatelowi jedynie z definicji. Jeżeli nie będziemy patrzeć na ręce rządzącym, jeżeli nie będziemy ich rozliczać z decyzji, które podejmują w naszym imieniu, jeżeli nie będziemy zaangażowani i asertywni, to jedyne co nam pozostanie to żyć na kredyt i pracować do śmierci. ”

            Pięknie powiedziane jak to, że na świecie nie powinno być wojen, a ludzie powinni trzymać w rękach kwiaty zamiast karabinów ale tak nie jest. Niestety to co mówisz jest zbiorem ogólnych pustych stwierdzeń bez konkretu i szczegółu w którym najczęściej giną wzniosłe idee. Pozdrawiam

            PS. Na całym świecie ludzie żyją na kredyt i patrzenie władzy na ręce tego nie zmieni ,a ludzie nie umierają w 67 roku życia (przynajmniej statystycznie) :)

            Pozdrawiam raz jeszcze

            • Artur
              Rok temu

              Konkretne pomysły co można w Polsce zmienić są w artykule. Nie mam zamiaru się tutaj powtarzać. Masz prawo się z tym nie zgadzać i to zupełnie szanuję.

              Cóż, obaj wiemy, że świat nie jest doskonały. Co można z tym zrobić? Albo przyjąć pasywną i cyniczną postawę i zostawić jak jest, „bo zawsze tak było”, „bo inni nie mają lepiej”, „bo się nie uda”. Albo zacząć o tym mówić.

              Nie godzę się na nazwanie normalnością czegoś, co jest po prostu powszechne. To, że cały świat żyje na kredyt i pracuje do 60. to nie znaczy, że tak być powinno. Możesz to nazwać naiwnością z mojej strony, ale wewnętrznie nie godzę się na to.

          • polakmaly
            Rok temu

            Również myśle ,że „nie o taka Polske …”

        • zenek
          Rok temu

          Uważam, że Polska po transformacji ustrojowej mogła znacznie lepiej się rozwijać, moglibyśmy stać na o wiele wyższym poziomie rozwoju gospodarczego niż teraz jesteśmy. Wystarczy wspomnieć ustawę Wilczka. Można było też wspierać przepisami prawnymi o działalności gospodarczej polskie firmy, polskich obywateli w pierwszej kolejności kosztem firm zagranicznych, a nie jak miało to miejsce i ma do dzisiaj, firmy i korporacje zagraniczne. Nie trzeba było prywatyzować wielu państwowych firm „za grosze” (nie jest prawdą, że prywatne firmy muszą być lepiej zarządzane; wszystko zależy od zdolności i woli zarządzającego i przykazów jakie idą z „góry” (w przypadku firmy państwowej)). Ktoś tam „na górze” nas przyhamował, nie pozwalał się rozwijać, a zaczęło się to przed przystąpieniem do UE. Ciekawe kto to był i dlaczego to zrobił? Myślę, że stało się tak dlatego, że do tej pory tak naprawdę nie odzyskaliśmy kontroli nad własnym państwem. Polacy nie mogą się we własnym państwie rozwijać i normalnie żyć – pierwszeństwo mają firmy i korporacje zagraniczne i bogaci obcokrajowcy. Na potwierdzenie tych słów 2 linki (proszę nie wycinać ich) o tym jak „nasza” skarbówka kontroluje firmy polskie, a jak firmy zagraniczne: http://natemat.pl/146805,nie-chcemy-zabijac-polskich-firm i http://www.polskieradio.pl/42/273/Artykul/1466923,NIK-fiskus-nieskutecznie-walczyl-z-transferem-zyskow-firm-za-granice . Podobnych przykładów niedbałości, czy nieudolności rządzących na przestrzeni tych 25 lat można znaleźć dużo więcej… Mogłaby na ten temat powstać cała seria artykułów, ale nie czuję się na siłach by o tym wszystkim pisać.

  • czajki
    Rok temu

    co wy pierd..,czlowieku jedz sobie do wolki kossowskiej,wiesz dlaczego chinczyk jezdzi drogimi autami,bo nas okrada i nasze panstwo,dlatego pracowalem w centrum 13 lat i wiem o nim wszystko ,o handlu narkotykami,bezclowym,i magazynami ,lapuwkarskie poslkich słuzb ,powiem tak oni wyprodukuja koszulke za 0,00033 grosza a sprzedadza za 33 zl,bez faktury bez kontroli ,to jedyne panstwo w uni ktore daje sie tak wyorzystywac azjatom,w ciagu 5 lat jest emigantem,dostaje obywatelstwo ,rodzina moze go odwiedzac i wten sposob nielegalnie sciaga innych ,nikt tego nie kontroluje ,dostaje kto trzeba i papa .to zenada

  • dyzio45
    Rok temu

    Ciekawa teza, fakt że Chinczycy promują własne firmy nie podlega dyskusji, jednak to czy robią to aż tak mocno, czy daje i da to odpowiedni efekt w przyszłości to już inna sprawa. Ogólnie z rozwojem państwa jest tak, że zarówno Chiny jak i Polska na początku nie miały własnego kapitału, by samemu móc inwestować.Dlatego wpuszczono na rynek kapitał obcy. Jednak róznica jest taka, że w Chinach postawiono im warunki, u nas wręcz odwrotnie. To obcemu kapitałowi torowano rynek, zwalaniając ze wszystkich podatków i gnębiąc rodzimą produkcję. Poza tym to własnie na neoliberalnych reformach w Chile wzrorowały się władze Chin. Chiny dziś nie napędza wcale produkcja przemysłowa, ale bardzo liberalny rynek małych przedsiębiorstw. Gdy idzie się chińską ulicą czuje się jak na bazarze, w okół mnóstwo straganów. W Polsce mogłoby być dziś tak samo, wystarczy wprowadzić ustawę Wilczka. Tworzenie inkubatorów, lini kredytowych też jest błędem, bo firma musi rozwijać się w konkurencji z innymi, inaczej będzie w rzeczywistość zbyt słaba, to tak jak z dziećmi których rodzice we wszystkim wyręczają. Chiny popełniają też podstawowy błąd wybierając politykę merkantylizmu. Gospodarka to wymiana, nie można produkować wszystkiego. Celowo osłabiają walutę, by móc więcej eksportować, przez co w rzeczywistości wyprzedają się za grosze, podobny błąd popełniła Japonia. Warto spojrzeć na Szwajcarię, ten kraj jest najbardziej uprzemysłowiony na świecie i produkuje 70% na eksport, ale nie są to samochody, smartphony itp. Zamiast zalewać świat produkcją wszystkiego stawiają na wolny rynek i silną walutę. Dzięki temu są 2 razy bogatsi niż żyjący za miedzą, wyglądający na krezusów w naszych oczach Niemcy. Reasumując: państwo zamiast pomagać powinno nie przeszkadzać, po prostu.

  • polakmaly
    Rok temu

    I niechaj Cie smaga wiatr wolnosci a slonce tejze ogrzewa Twe kości.I żyj wiecznie Czlowieku

  • Propherex
    Rok temu

    „Mit o uzdrawiającej sile braku państwowej regulacji” – cały ten akapit to stek bzdur.
    To nie jest żaden mit, tylko ty zwyczajnie przyjąłeś punkt widzenia państwowca.
    Patrząc z punktu widzenia konsumenta, to się zwyczajnie opłaca.
    Mamy 2 firmy – zagraniczny gigant i główny producent, dajmy telefonów, oraz nowo powstała dobrze rokująca firma, z innowacyjnymi rozwiązaniami. Co się teraz stanie? Otóż duża firma szybko kupi, czy nawet skopiuje innowację małej firmy, a dodatkowo zejdzie dużo mocniej z ceną, by tą małą firmę zdusić w zarodku. Co otrzymamy? Tanie i nowoczesne telefony giganta. Jeżeli duża firma popełni błąd i nie zareaguje tak jak powinna, to ta mała ją zastąpi, bo będzie miała lepszy produkt. (ten przykład to oczywiście duże uproszczenie)

    Dotacje państwowe, pochodzą z kradzionych pieniędzy. Manipulowanie tymi pieniędzmi i przeznaczanie ich na programy dotowania firm… To aż krzyczy o korupcję! Dodatkowo taka wspierana firma, jest wstanie wyciąć aktualnie istniejącą konkurencję, wcale nie oferując lepszego produktu. Będą sprzedawać produkt poniżej progu opłacalności, a straty wyrównają sobie dotacją.

    Wolny rynek = brak regulacji > wszystko inne.

    • Artur
      Rok temu

      Zgadza się, dotacje, państwowa pomoc dla uprzywilejowanych spółek nie są najlepsze dla konsumenta. To o czym piszesz to sytuacja, kiedy ja pomagałbym z państwowej kasy firmie Józka, żeby wygrała konkurencję z oferującą lepsze produkty większą firmą Zenka, a wszystko dzieje się na naszym małym polskim grajdołku. Krótko mówiąc – patologia.

      Teraz inny przykład. Polska nie ma firmy w danej branży albo firma dopiero raczkuje. Jest Józek, który ma potencjał, ale nie ma kapitału, żeby konkurować z zagranicznymi gigantami. Józkowi pomaga państwo. Przez okres dotacji wszyscy tracimy na tym biznesie, bo z pieniędzy podatników Józek finansuje inwestycje, rozwój i ulepsza swoje produkty, schodząc też z ceną do poziomu, gdzie może konkurować z zagranicznymi gigantami. Co się dzieje po paru latach? Firma Józka bez dotacji radzi sobie nieźle. Zaczyna eksportować swoje produkty. Zamiast oddawać pieniądze zagranicznym gigantom zatrzymujemy je w kraju i jeszcze ściągamy je od konsumentów z innych państw. Firma Józka inwestuje zarobione pieniądze w kraju, tworzy miejsca pracy, rozwija technologię, co tworzy warunki do powstania kolejnych firm z tego samego sektora, które nie potrzebują już państwowego wsparcia. Cud, miód, malina. Jedyne co trzeba zrobić, to trzymać żelazną ręką zarówno Józka jak i tego, kto mu pieniądze daje. Obu patrzeć na ręce, bo gdzie rozdaje się państwowe pieniądze, tam zawsze znajdzie się paru kreatywnych księgowych o czym słusznie wspominasz.

      Reasumując Ty proponujesz krótkoterminowy zysk pojedynczego konsumenta dla którego jesteś w stanie oddać walkę o własny rynek walkowerem. Ja proponuję długoterminowy zysk, w którym wygrywa każdy Polak. Niech sobie każdy oceni co nam się bardziej opłaca.

      • Propherex
        Rok temu

        To co zaproponowałeś to „okradanie konsumenta dla jego własnego dobra” – no logic.
        Jeżeli produkt ma potencjał, a właściciel jest dobrym przedsiębiorcą, to znajdzie finansowanie i nie potrzeba tu żadnej pomocy pańśtwa. Jeżeli to ma pomóc konsumentom, to należy ich przekonać, by sami chcieli to finansować, a nie ich okradać.

        Pomysł dotowania przez państwo ma tysiące luk, a największą są właśnie „kreatywni księgowi”.
        Dodatkowo tu wpadasz w kolejną pułapkę, w którą dzisiaj wpadły państwa i ich banki.
        Dziś banki rzucają hajsem na prawo i lewo, wchodząc w ryzykowne inwestycje, bo nawet jak przewalą cały kapitał, to nie upadną, gdyż państwo ich uratuje dotacjami – za duże uzależnienie finansowe w społeczeństwie. (chociaż powoli pojawiają się państwa które rezygnują z tego modelu)

        Co gdy produkt mimo bardzo dobrych recenzji, okazał się bublem i konsumenci nie chcą go kupować, a państwo już władowało tam sporo hajsu?
        A co gdy produkt dobrze wystartował, przestał być dotowany i rok później został wypchnięty z rynku przez konkurencję? Znowu dotować? Znowu brak zwrotu z inwestycji?

        Tu znowu wygrywa wolny rynek i brak regulacji. Bierzesz ryzyko na siebie i zrobisz wszystko co możesz, by ta inwestycja wyszła, bo jak nie wyjdzie, to stracisz kapitał. Jak wyczujesz kombinacje, to go wycofiesz. Jak nie wyczujesz to przejebiesz. Ot życie inwestora.

        Już pomijam to, kto i na podstawie jakich kryteriów, miał by zatwierdzać dany produkt do dotacji, a kiedy ta dotacja miała być przerwana itd. Gospodarka sterowana rodzi same patologie, a przez nie, zawsze tracą konsumenci.

  • Agnieszka
    Rok temu

    Podzielam troske o rozwoj Polski, ale CALEJ, a nie tylko dla wybranych. Dlatego obawiam sie, ze chinska metoda jest kontra-produktywna w tym sensie, ze stwarza problemy wieksze niz te ktore likwiduje.
    At first China’s leaders introduced communist political solutions from Europe, and more recently neoliberal economic ones from the United States, but both have resulted in endless problems. These modes of political administration and economic development have merely established a stage for party struggles or benefited society’s upper strata, but never enabled the poor and working classes to guide history. (cytat z http://www.alternativearchive.com/ouning/article.asp?id=897 )
    Na przykladzie Bishan Project widac, ze obecna partyjna metoda rozwoju nie odpowiada samym chinczykom.
    Zmarly w 2009 polski filozof Leszek Nowak pisal o uprzemyslowieniu, ze waznym celem bylo niszczenie dotychczasowej tkanki spolecznej. Uwazanie zeby jej nie zniszczyc, a jednak wyraznie poprawic ludziom standard zycia, jest konieczne tam gdzie „agrarianism is deeply rooted in society, and the vast population uneducated”

    • Artur
      Rok temu

      Czy gdziekolwiek w tekście pada sugestia wprowadzenia rządów na wzór chińskich? I o jakich „wybranych” mówimy?

      Byłoby naiwnością sądzić, że zmiany w Chinach powodowane były troską o zwykłego chińskiego chłopa. To oczywiście, że tamtejsi partyjniacy doszli do wniosku, że lepiej uwolnić gospodarkę, bo na barkach 1,3 mld ludzi pracujących w pocie czoła będzie im się żyło lepiej niż w siermiężnym komunizmie. Ponoć Chiny kontroluje jakieś 1,5 tys. rodzin – w ich rękach spoczywa władza i koncentrują się największe pieniądze. Czy jednak w Polsce nie jest podobnie? Czy w jakimkolwiek kraju jest inaczej? Wszędzie znajdą się uprzywilejowane elity, które nadużywają swojej władzy.

      Co mnie zdumiewa i czemu dałem wyraz w tekście, to fakt, że mimo wszystkich grzechów chińskiej władzy, ich pomysł na rozwój gospodarki przyniósł przeciętnemu Chińczykowi dużo lepsze warunki życia niż te 30 lat temu. I myślę, że częścią ich taktyki powinniśmy się inspirować, a błędy traktować jako przestrogę.

  • Denis
    Rok temu

    Chyba najsłabszy merytorycznie wpis jaki tu czytałem. Proponuje wrócić do książek.
    A teraz twarde dane eksport: Chiny 1.4 tys USD na osobę, Polska 4.9tys. USD/osoba, Niemcy 18tys USD/osoba rekordziści Holendrzy 33.8tys/osoba
    PKB Chiny 12,900 USD na osobę. Polska 24.400 USD.
    Chiny wypadają blado na tle nawet biednej Polski nie wspomnę o bogatych krajach europejskich.
    Nigdy nie byłem w Chinach ale pewnie jest tam wielu biednych ludzi i garsta posiadaczy Porsche garstka to pewnie kilka milionów w przypadku tak wielkiego kraju.

  • Michal
    Rok temu

    Świetny artykuł.
    No niestety, bilans 25 lat transformacji jest taki, że jesteśmy rezerwuarem taniej siły roboczej dla zachodu.

  • takiguy
    Rok temu

    Jeden z lepszych artykułów jaki ostatnio przeczytałem.Przede wszystkim obiektywny bo już powoli robi mi się niedobrze kiedy czytam przekłamane artykuły na temat ekonomii w naszych głównych.
    Dodałbym co nieco do dwoch zdań
    „Można piętnować chińskie władze za nieprzestrzeganie praw człowieka, za korupcję, cenzurę i wszelkie inne zło jakiego się dopuścili, ale jedno trzeba im oddać — są twardogłowymi nacjonalistami z ambicjami.”
    Chińczycy łamia prawa człowieka ,jest tam korupcja itp jednak ci którzy chca ich ganic(Zachód) też ma swoje za uszami.
    „Chiny z kolei postawiły na rodzimą produkcję i eksport. Dlatego dziś to Chińczycy budują swoje fabryki w krajach z tanią siłą roboczą i do tych zalicza się również Polska”
    Nasuwa się myśl że Chiny zalewaja cały swiat produktami i rosna w sile przy upadku Zachodu.Jednak to cześciowo prawda ponieważ USA i Wlk. Brytania zachowały swoja dominacje morska i czerpia zyski z transportu morskiego(Chiny sa dla nich wielka fabryka ).

  • Janusz
    2 mies. temu

    I co, polaki biedaki, łyso wam? Trzeba było januszować na każdym kroku, dymać sąsiada i robić za naczelnego murzyna w Europie? Teraz dla nich porche a dla was, chamy, bieda stawki i biedronka, biedaki!