Zanim zniknie magia: jakim typem podróżnika na Bali jesteś?

Podróż na Bali
Zanim zniknie magia: jakim typem podróżnika na Bali jesteś?

Bali w liczbach to: 6 000 km2 powierzchni, czyli tyle co ⅙ Mazowsza, zamieszkane przez 4 miliony ludzi, na których przypada 10 000 świątyń położonych w cieniu 2 wulkanów z najwyższym szczytem Agung na wysokości 3 148 m, który jest takim samym symbolem wyspy jak nagie piersi Balijek. Tych ostatnich naliczyłem dwie.

Dziś łatwiej znaleźć na Bali turystki opalające się toples niż rodzime Balijki przepasane wyłącznie sarongiem w biodrach. Ta wiadomość z pewnością zasmuci wszelkiej maści erotomanów, ale w istocie powinna każdego z nas, bo to znak, że na wyspie umiera najstarsze pokolenie, a razem z nim kulturalne dziedzictwo Bali.

Piszę o tym, ponieważ przed wylotem na Bali obawiałem się, że 3 miliony turystów, którzy lądują tam rocznie, zdążyło już zadeptać każdą możliwą ścieżkę, obracając natywną kulturę w parę ekskluzywnych show dla wybrańców. Nurtowało mnie pytanie: czy znajdę jeszcze na tym kawałku lądu intymną stronę Bali?

Taniec na Bali

Bali intymne

Całe szczęście takie Bali jeszcze istnieje, ale musisz się spieszyć, by je zobaczyć. Skupione w maleńkich wioskach, do których wiodą wąskie drogi, broni się jeszcze przed nieuchronną modernizacją i zakusami majętnych inwestorów. To tam ludzie nadal, podobnie jak i przed wiekami, trudzą się uprawą ryżu na tarasowych polach, dzieci puszczają latawce, a starcy przesiadują w cieniu rozłożystych drzew.

To właśnie tam w odbiciu samochodowego lusterka zauważyłem idącą poboczem zgarbioną, zasuszoną staruszkę z odkrytymi piersiami. Musiała pamiętać jeszcze czasy, kiedy na Bali pojawili się pierwsi ambasadorzy Zachodu. To oni za sprawą swoich wpływowych gości, takich jak Charlie Chaplin czy George Wells, rozsławili Bali jako idylliczny raj, gdzie przyroda i człowiek stanowią harmonijną jedność.

A potem każdy widać chciał sprawdzić, czy to prawda, czy mit otaczający magiczne Bali.

Pola ryżowe na Bali

W czym tkwi sekret Bali?

Co zatem dziś przyciąga na Bali tylu turystów? Przecież na świecie są tysiące wysp, które wydają się być rajem na ziemi. Dlaczego akurat ta jest wyjątkowa?

Sekret Bali najprawdopodobniej tkwi w jej różnorodności. Nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie znam drugiej tak małej wyspy, która oferowałaby tak wiele atrakcji. Bali ma coś z Disneylandu stworzonego nie ludzką, lecz boską ręką.

Co zatem można robić na wyspie? Sprawdź wpierw, jakim typem balijskiego podróżnika jesteś.

Przekonany, weź niezwłocznie urlop i zarezerwuj najbliższy lot lub wycieczkę na Rainbow. Tydzień na Bali przeleci Ci w mgnieniu oka, więc lepiej wybierz się na dłużej. Ale uważaj, bo możesz potem nie chcieć wrócić i dołączysz do grona ekspatów, którzy wybrali Bali jako miejsce do życia.

Jakim typem podróżnika na Bali jesteś?

Jedz, módl się i kochaj

Jedz, módl się i kochaj na Bali

Spotkanie z guru, kąpiel w świętej wodzie, czarna magia – to wszystko czeka na podróżników, którzy chcą odnaleźć siebie na nowo.

Jedziesz odnaleźć siebie z pomocą jogi, balijskiego tańca i szczypty czarnej magii. Szukasz swojego życiowego guru, który naprowadzi Cię na właściwą drogę. Pragniesz cieszyć się życiem w zgodzie z naturą, z dala od szarych megapolis, nieznośnego szefa i przyziemnych zmartwień.

Jeżeli ten opis pasuje do Ciebie, to Ubud będzie Twoim nowym domem. To niewielkie miasto położone w centrum wyspy, które nosi miano kulturalnej stolicy Bali. To mekka artystów, tancerzy, podstarzałych hipisów, wyznawców New Age i wszelkiej maści trenerów ciała i duszy. To na Ubud przypada największe zagęszczenie wegańskich knajp, warsztatów rękodzieła i ashramów.

Co prawda większość z tych ostatnich prowadzona jest przez obcokrajowców, ale jak przystało na prawdziwego odkrywcę, możesz znaleźć także te prowadzone przez Indusów i Balijczyków. Nawet nam, laikom, udało się dostać na festiwal z okazji Światowego Dnia Jogi, na którym wyginaliśmy śmiało ciało pod dyktando asan demonstrowanych przez samego Ambasadora Indii.

Nocny marek

Clubbing na Bali

Tawerny, kluby i bary – wszystkie stoją otworem.

Jest takie miejsce na Bali, którego nazwa jednym jeży włos na głowie, drugim zaś przyspiesza bicie serca. To Kuta – imprezowa stolica wyspy. Budzi się o wschodzie słońca, a zasypia tuż przed pierwszymi surferami łapiącymi fale na pobliskiej plaży.

To ulubione miejsce młodych, żądnych wrażeń Australijczyków, którzy dają upust swojej energii, tracąc przy tym trochę grosza na jeszcze jedną kolejkę Long Island Ice Tea. Wszak dla tych imprezowiczów z Perth taniej wychodzi urządzić (nie)zapomniany wieczór kawalerski na Bali, niż wypić z tej okazji parę piw w Melbourne czy Sydney.

Jedno jest jednak pewne – nawet jeżeli uwielbiasz kluby i życie nocne, nie wybieraj hostelu w Kucie, bo nie zmrużysz oka. Ani za dnia, ani w nocy.

Rodzinny plażowicz

Relaks na Bali

Balijski chillout wyjaśniony.

Jeżeli już wyszumiałeś się za młodu i nie czujesz potrzeby odnajdywania swojego nowego jestestwa, to wiedz, że Bali też jest dla Ciebie. Tutaj możesz wypocząć z rodziną na piaszczystej plaży, delektując się koktajlami z tropikalnych owoców w cieniu palm. Brzmi nieźle? Na dokładkę wieczorami możesz wybrać się do jednej ze świątyń położonej w malowniczej okolicy, a za dnia wyruszyć na wycieczkę po najpiękniejszych tarasowych polach ryżowych, zwieńczoną szczyptą luksusu w SPA pod gołym niebem.

Niezależnie gdzie się udasz, czeka na Ciebie feeria kolorów, woń kadzideł i kulinarna ekstaza. Omijaj jedynie Kutę i stolicę wyspy – Denpasar. Najlepiej odpoczniesz w rejonie Nusa Dua, ale nie zapomnij odwiedzić także północnej części wyspy, bo to tam kryje się jej kulturalne serce.

Indiana Jones

Wodospady na Bali

Nierealne? Nie, to tylko Bali.

Jesteś wielbicielem przyrody, imponujesz przyjaciołom znajomością łacińskich nazw chrząszczy, a przy tym nie straszne są Ci mordercze trekkingi przez dżunglę. Do tego masz wrodzoną skłonność do ryzyka.

Jeżeli ten opis pasuje do Ciebie, to witaj w klubie! Na Bali czeka Cię parę wyzwań, w tym: wspinaczka na dwa aktywne wulkany, nagie kąpiele pod wodospadem, rafting na górskiej rzece i wiele innych. Jak już wyjdziesz z tego bez szwanku, to ostatnim zadaniem będzie dla Ciebie przechadzka po ubudzkim małpim gaju bez zadrapania.

Twoją bazą będzie wspomniana już kulturalna stolica Bali, ale żeby dotrzeć do najciekawszych miejsc, będziesz potrzebował jakiegoś środku transportu. Wynajęcie skutera wydaje się być oczywistym wyborem, ale uważaj, bo niejeden Indiana Jones miał na wyspie problemy z lewostronnym ruchem i lekkomyślną jazdą balijczyków. Miej oczy dookoła głowy albo wydaj parę groszy więcej na auto z kierowcą.

Surferski pies na fale

Surfing na Bali

Surfing jest banalnie prosty! Czekasz, wstajesz, masz parę sekund radości, spadasz, wiosłujesz z powrotem i powtarzasz aż opadniesz z sił.

Lata 70. na Bali to napływ nowego typu turysty – hippie-surfera. Młodzi, spłukani Amerykanie i Australijczycy uciekali tu przed żywotem karierowicza i zamiast targetów gonili fale bijące w brzegi tej małej indonezyjskiej wyspy. Bali ma fenomenalne warunki do surfingu i tylko z tego powodu tysiące młodych (i nie tylko) ludzi przylatują tu, by spróbować swoich sił na desce.

Jeżeli już złapałeś bakcyla lub dopiero masz zamiar, to Bali będzie dla Ciebie świetnym wyborem. W zależności od miesiąca i pory dnia (cykl przypływu i odpływu), a także miejsca, Bali oferuje zarówno gigantyczne fale dla mistrzów rzemiosła, jak i maleństwa dla zupełnych początkujących. Szkoły surfingu i nauczyciele są na każdym kroku, więc nie będziesz miał żadnej wymówki, żeby nie spróbować tego sportu.

Na koniec przestroga dla tych z doświadczeniem zerowym – najtrudniejsze wcale nie jest ustanie na desce, ale wiosłowanie i polowanie na właściwą falę. No, ale po paru tygodniach machania ramionami można się poszczycić klatą jak Hasselhoff w Słonecznym Patrolu. Ponoć, bo jeszcze tego nie sprawdziłem.

Jeżeli szukasz dobrej surfersko-hipisowskiej komuny, marzysz o spaniu w prostej, drewnianej kabinie rzut kamieniem od plaży, to wybierz się do Canggu. I kropka, bo nie ma na to lepszego miejsca.

Nurek głębinowy

Manta ray na Bali

Manta ray na wyciągnięcie ręki? Proszę bardzo!

Jakby było mało egzotycznej flory i fauny na Bali, to podwodny świat oferuje co najmniej tyle samo wrażeń. Najlepsze miejsca dla zapalonych nurków są wokół siostrzanych wysp Bali: Nusa Lembongan i Nusa Penida.

Możesz się łatwo dostać na każdą z nich na małej łodzi motorowej odpływającej z Benoa. Rozważ zabranie w podróż poduszki. Nie, nie zaśniesz na pewno, ale może Ci się przydać jako amortyzacja pod kość ogonową, bo kapitan lubi ostrą jazdę po wzburzonym morzu.

Co możesz zobaczyć pod wodą? Przede wszystkim majestatyczne manta ray. Te diabły wodne mają rozpiętość nawet 7 m i można je podziwiać z bliska, ponieważ są całkowicie niegroźne w odróżnieniu od swoich kuzynów z filmu Szczęki. Przypływają na Bali cyklicznie, by pozbyć się pasożytów przy pomocy ryb, które zamieszkują te akweny na stałe.

Innym egzotycznym gigantem, który odwiedza te strony, jest samogłów, zwany też rybą-księżyc albo z łaciny mola mola. Sam nie wiem, która nazwa bardziej oddaje dziwaczność tego stworzenia. Po prostu sprawdź to sam!

Cyfrowy nomad

Cyfrowy nomad na Bali

Miało być zdjęcie z hamaka między palmami. Gdyby tylko ktoś tak faktycznie pracował!

Cyfrowi wlezą wszędzie, gdzie jest internet, więc naturalnie odwiedzają również Bali. Co prawda raz na jakiś czas podwodny kabel, który łączy Bali ze światem, albo się zapycha, albo zrywa go jakiś większy kuter, ale to nie przeszkadza kolejnym nomadom żyć, pracować i podróżować po Bali.

Szczególnie Ubud wydaje się być tym magnesem, który przyciąga freelancerów i ludzi pracujących zdalnie. Nie jestem pewien, czy to zasługa wegańskich knajp, czy spirytualistycznej otoczki tego miasta, czy może prozaicznego faktu, że więcej tu cienia i łatwiej dojrzeć coś na monitorze. Wiedz jednak, że w Ubudzie znajdziesz najbardziej znane co-workingi, wydarzenia około-start-upowe, konferencje i prelekcje czyli wszystko to, co pozwala Ci się oderwać na chwilę od komputera i poznać innych ludzi wokół.

Wychodząc naprzód oczekiwaniom ludzi, którzy nie są nomadami, a chcieliby nimi zostać, na Bali powstały nawet szkoły programowania. I tak, między plażą a trekkingiem, od słowa do słowa możesz wypracować sobie nową karierę. Czy to nie takie jedz, módl się i kochaj, ale dla nerdów?

To co, do zobaczenia na Bali?

Wpis powstał we współpracy z biurem podróży Rainbow, które od lat wysyła turystów na Bali i zabiera z powrotem bogatszych o parę uśmiechów i garść niezapomnianych wspomnień.

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • aisafiv
    2 mies. temu

    Może i racja, dziękuję!

  • Joaquin
    2 mies. temu

    Tego słowa znów potrzebowałam,dziękuję.