Marie

Cześć, mam na imię Marie i jestem miłośniczką błękitnego nieba i zielonej trawy.

Urodziłam się pośród wilków i niedźwiedzi na dalekowschodniej wyspie — Sachalinie. Kolejne 15 lat spędziłam pośrodku Syberii, by potem wrócić na Wschód. We Władywostoku ukończyłam sinologię, co na dobre związało moje życie z Azją. Szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że w 2012 roku wyjechałam do Chin na trwający rok program stypendialny w Hangzhou, mieście legend i marzeń.

Po tym jak spędziłam trochę czasu z tamtejszą koreańską diasporą i byłam bliska bankructwa z racji regularnych wizyt w koreańskich restaracjach, zwróciłam się w stronę zachodniego towarzystwa reprezentowanego przez właściciela pokoju obok — Artura, zbuntowanego programisty i web-designera, który miał za cel poznanie czarnej strony chińskiej kuchni.

Razem spędziliśmy wystarczająco dużo czasu, żeby zgubić się w nepalskiej dżungli, rozpaczliwie łapać autostop w prowincji Qinghai, przetrwać podróż z Chin do Kazachstanu i oczywiście roztrząsać rosyjsko-polskie kontrowersje.

Po roku stwierdziliśmy, że nie widać końca naszych dyskusji, więc postanowiliśmy kontynuować debaty we Władywostoku. Tam, podczas gdy ja zmagałam się z obroną dyplomu na uniwersytecie, Artur został poddany ciężkim próbom: od walki z przeszywającym mrozem do survivalu w trudnym sąsiedztwie. Wyszliśmy z tego zwycięzko, oboje z nowym dyplomem, Artur z niezłą znajmością języka rosyjskiego, a ja ze stypendium na studia magisterskie na kierunku design w Xiameńskim Uniwersytecie, tym samym, który nosi etykietę najpiękniejszego w Chinach.

Oto cała historia jak się znaleźliśmy tam, gdzie jesteśmy dziś.

Ale dlaczego podróżujemy i piszemy tego bloga? Moim celem nie jest znalezienie drugiego Shangri-La. Po prostu pragnę być w ruchu. Przechodząc kolejne drogi, przekraczając kolejne granice, spotykając nowych ludzi, uczę się jak wygląda i funkcjonuje nasz świat.

Po prostu wierzę, że jeżeli chcesz zmienić świat, musisz go wpierw dobrze poznać.