A ty przeżyjesz mongolską dietę?

Mongolia wegetarianie

Tupot ciężkich wojskowych butów zasygnalizował wejście mongolskich pograniczników. Kazali nam wyjąć bagaże z przedziału i wyjść na zewnątrz. Faceci o twarzach wypranych z emocji zdawali się poważnie traktować swoje obowiązki.

Pies należący do komando potwierdził, że moje brudne skarpety nie zawierają ani grama haszyszu. Nawet pozbawiony pokrywy kanał wentylacyjny w suficie świecił pustkami. Polowanie na przemytnika zakończyło się odwrotem celników na z góry opatrzone pozycje.

Jak przemytnik z przemytnikiem

Zapytałem poznaną w pociągu Tajską przewodniczkę, co szmugluje się do Mongolii. Taka wiedza zawsze mogła być przydatna w razie, gdybym chciał szybko poprawić mój mizerny stan finansów.
—Owoce—odparła bez namysłu—I warzywa—dodała po chwili.
—Owoce…chodzi o jakieś specjalne owoce?—próbowałem rozgryźć gryps mojej rozmówczyni i skierować rozmowę na właściwe tory.

Zabezpieczono 2kg nielegalnego pora

Okazało się jednak, że Tajka ma całkowitą rację. Przemyt zwykłych płodów rolnych do Mongolii jest całkiem opłacalny, a przy tym obciążony niskim ryzykiem. Jadąc w pociągu międzynarodowym miałem do czynienia głównie z obcokrajowcami. Przyjrzałem się dokładnie bagażom 70-letnich Francuzów, upajających się widokiem przesuwającego się za oknem stepu. Nie dostrzegłem żadnych anomalii, tj. turlających się tu i ówdzie arbuzów, czy wystających z toreb Channel witek pora.

Haniebne nadużycia władzy

Zbadałem więc dyskretnie, co mieści jedyny stricte mongolski przedział—przedział transsyberyjskich prowadnic, których aparycja zdradzała przodków jednej krwi z Dżyngis-chanem. Te pełne orientalnego uroku kobieciny miały na sumieniu niejedną skrzynkę z zawartością pomidora, czy innego efektu rosyjskiej produkcji agrarnej. W ten sposób dorabiają sobie do pensji, choć sam proceder jest zabroniony. Całe szczęście przewóz żywego inwentarza się nie opłaca, bo w przeciwnym razie nocą pociąg wypełniałby się nie tylko ciężkim chrapaniem, ale także przeciągłym beczeniem kóz.

Polski kompot w Mongolii

Serce rośnie. Nasz kompot w sercu Mongolii. Właśnie przez pryzmat dżemów i kompotów jesteśmy rozpoznawani w Mongolii.

Diamenty i pomidory

Ten przykład doskonale pokazuje jak cennym i deficytowym towarem w Mongolii są owoce i warzywa. Głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest surowy klimat, który niemal uniemożliwia uprawę roli. Spróbuj wymienić dziesięć warzyw, które mogą przetrwać suche i gorące lato oraz zimę z temperaturą dochodzącą do -40°C, a następnie wydać radośnie bogaty plon. Mi udało się wymienić jedynie karalucha i szczura, ale po namyśle doszedłem do wniosku, że to nie warzywa.

Tradycyjna kuchnia

Dlatego na targ warzywny zwykle Mongołowie zabierają platynową kartę Visa, którą z bólem serca opłacają zakupy. Jeżeli chcą oszczędzić sobie tego bólu, muszą pozostać wierni tradycyjnej, mongolskiej diecie. A to oznacza mięso, a także mięso. W różnych postaciach. W Mongolii je się tłusto i ciężko-strawnie, ale właśnie taka kuchnia dała przetrwanie potomkom Dżyngis-chana, żyjącym pośród nieurodzajnych stepów. Niezdrowo? Wszak jeszcze parędziesiąt lat temu nikt tutaj nie miał pojęcia, co to cholesterol, a zawał serca był mniej prawdopodobną przyczyną śmierci od upadku z konia.

Restauracja w Ułan Batorze

Tłusto i mięsnie z poprzednimi gośćmi Begza z Francji

Dojenie wielbłądzicy

Jedyne, czego Mongołowie mają pod dostatkiem to zwierzęta uzbrojone w kopyta i wielbłądy. Ten fakt ma bezpośredni wpływ na ich kuchnię. Mongołowie są mistrzami potraw mięsnych, ale mogą się też pochwalić niesamowitymi rezultatami swoich eksperymentów mleczarskich. Dla nas, ludzi Zachodu sprawa jest prosta—w sklepie możemy kupić: mleko, jogurt, śmietanę, masło i ser.

Mongołowie nie ograniczają się do tej listy i produkują pełne spektrum wyrobów takich jak śmietano-masło, czy sero-masło. Do tego doją wszystko, co tylko wydoić można. W to wlicza się turystów, klacze i wielbłądzice. Te dwie ostatnie przyczyniają się w znacznej mierze do powstania kumysu, napoju alkoholowego powstałego z ich sfermentowanego mleka. Dzięki niemu wydojeni turyści mogą zapomnieć o chwilowych rozgoryczeniach wywołanych kontaktem z niewłaściwymi tubylcami.

Zupa mleczna Mongolia jedzenie

Eko-makaron z eko-mlekiem w jurcie Begza

Istnienie wegetarian potwierdzone

Begz, couch-surfer, który zaprosił nas do swojej jurty, jest jednym z nielicznych Mongołów-wegetarian. Podczas naszego pobytu bacznie się mu przyglądałem, czy czasami nie przegryza gdzieś w kącie smażonego bekonu, ale zdaje się, że uwolnił się całkowicie od takich pragnień.

Przejście na wegetarianizm jest jego manifestem wobec panującego powszechnie mitu, mówiącego, że mongolska kuchnia składa się niemal wyłącznie z mięsa. Cóż, udowodnił mi, że można żyć w Mongolii bez mięsa… ale co to za życie? Wystarczy dotknąć karty dań w typowej mongolskiej knajpie, by poczuć zastygły na niej tłuszcz, mówiący, że dieta Begza jest raczej wyjątkiem, a nie regułą. Begz wcale nie je w zamian dużej ilości warzyw, lecz głównie przetwory mleczne i mączne. I wszystko, począwszy od makaronu, a skończywszy na maśle produkuje własnoręcznie. Dzięki jego poświeceniu i porannym spacerom z krowami na pastwisko, otrzymaliśmy najbardziej ekologiczne śniadania w naszym życiu.

McDżyngis

I to właśnie polecam w Mongolii zamiast hamburgera. W razie, gdyby Ciebie korciło skręcić ze ścieżki poznania na bezpieczne tory kolejki do kasy w McDonaldzie, to dodam jedynie, że Ułan Bator jest jedną z nielicznych stolic świata, gdzie Ronald McDonald jeszcze nie postawił swojego czerwonego buciora. Dlatego jeżeli chcesz zebrać całą kolekcję Happy Meal, radzę zostać w domu.

Knajpa w Ułan Bator

Nasza ulubiona knajpa w Ułan Batorze. W środku lokalesi, w karcie całe spektrum mongolskiej kuchni, a ceny w sam raz dla budżetowych trampów, których nie stać nawet na mapę.

Karta dań

W razie, gdybyś jednak zrobił się głodny w Mongolii, lepiej sprawdź na co możesz liczyć w restauracjach:

  • Tłusta baranina na sposobów sto, szczególnie w postaci gulaszy. Uwaga na chrząstki, bo kucharze nie zwykli się ich pozbywać,
  • Placki z mięsem smażone na głębokim tłuszczu,
  • Pierogi z mięsem,
  • Dodatki w postaci ryżu, duszonych ziemniaków, czy pyz,
  • Ryż z jajkiem i elementami warzyw (dosłownie).

Ceny w restauracjach

Ceny za danie w restauracjach dla niewybrednych wahają się między 2000 MNT5000 MNT. Oznacza to, że w przypływie fantazji możesz nawet zaszaleć i zamówić sałatkę. Na zdrowie!

Klątwa Dżyngis-chana

Miej na uwadze, że mongolska flora bakteryjna może być niekompatybilna z twoim żołądkiem i może oznaczać dla Ciebie biegunkę i inne nieprzyjemności. Warto przed wyjazdem zaopatrzyć się w węgiel, a także inne specyfiki, które mogą pomóc w trawieniu lokalnych przysmaków. Turystów przestrzega się także przed wyrobami mlecznymi domowej roboty, które mogą być zakażone wścieklizną. Osobiście nie stosowałem się do żadnych z powyższych rad i nie miałem żadnych problemów, ale zdaję sobie sprawę, że mam więcej szczęścia niż rozumu.

Jadłeś w Mongolii? Jeżeli czytasz te słowa, oznacza, że przeżyłeś. Gratulacje! Podziel się swoimi spostrzeżeniami na temat mongolskiej kuchni w komentarzu, by dać świadectwo swoich przeżyć kolejnym śmiałkom.

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • Agata
    Rok temu

    klikam w kolejne wpisy na Twoim blogu iii kogo widzą moje oczy! Yohann, William i Florian z Francji!:D byłam u nich z mężem właśnie na couchsurfingu w 2012r, kiedy jeszcze to oni przyjmowali do siebie setki podróżników i byli paryską legendą:) mamy kontakt do dziś z Yohannem:)

    a wpisy super, wiele się przyda!

    • Artur
      Rok temu

      Cześć Agata! Zgadza się, cała wymieniona przez Ciebie trójca była u Begza razem z nami. Możesz sobie wyobrazić jak zdziwiony byłem, kiedy Yohann w środku Mongolii, w jurcie, ściągnął ze swojego nadgarstka branzoletkę z napisem „Gorzka Żołądkowa k***a”. Nie wiem do końca jaki był zamysł noszenia tej sentencji, ale z całą pewnością Francuzom nasz trunek zasmakował. Mają z resztą sporo przyjaciół wśród Polaków. Pozdrawiam!

  • pepitko
    Rok temu

    Mongolskie śniadanie – pyszne placki, coś jak słodkie i tłuste naleśniki. Przepyszne. Szkoda, że nie mam przepisu. Chyba trzeba pojechać jeszcze raz.

    • Artur
      Rok temu

      Zgadza się, doskonale pamiętam te placki. Zdrowe to-to pewnie nie było, ale kto by się zdrowiem przejmował, kiedy tak smakuje :)