Czy Bajkał tonie w ściekach?

Bajkał czysta woda
Czy Bajkał tonie w ściekach?

Ekologiczna katastrofa, czy mit? Kto pompuje ścieki do Bajkału? A kto na tym zarabia?

Z Bajkałem wiąże się kontrowersyjny temat czystości jego wód. Istnieją całkowicie sprzeczne opinie na ten temat. Sam przed przyjazdem do Irkucka przeczytałem o całkowicie chybionym pomyśle wybudowania olbrzymich zakładów papierniczych nad Bajkałem w okresie istnienia ZSRR. Takie powstały dwa po obu stronach jeziora. Pomysłodawcy naprędce skalkulowali, że to idealne miejsce, by produkować zeszyty na potrzeby każdej jednej rodziny w radzieckiej Rosji. Wszak wokół pełno lasów gotowych, by przerobić je na celulozę, a potrzebna do tego woda znajduje się w bezkresnym Bajkale.

Triumf socjalizmu

Zamysł słuszny, ale wyszło jak zwykle. Był to jeden z wielu, kolejny gwóźdź do trumny socjalistycznej utopii z centralnym planowaniem. Kombinaty celulozowe okazały się całkowicie nierentowne, drewno z okolicznych lasów nieodpowiednie do produkcji wysokiej jakości papieru, a przez aktywny sejsmicznie region występowały częste przestoje w produkcji.

Mimo wszystko zakłady przez lata pompowały do Bajkału tony zanieczyszczeń, powstających w procesie produkcji. Do tego dochodzą ścieki spływające z okolicznych miejscowości, m.in. Ułan Ude. Naukowcy i ekolodzy biją na alarm, że w ten sposób Bajkał błyskawicznie zamienia się w toksyczny ściek. Nie brzmi zachęcająco?

Rozmiar ziarna prawdy

To jedna strona medalu, owszem, prawdziwa, ale istnieje także druga. Evgenij, nasz couch-surfingowy znajomy dodał nam kolejny wymiar do tej historii. Po pierwsze stwierdził, że Bajkał to zbyt duży akwen, by nawet setki ton zanieczyszczeń miały realny wpływ na czystość wody. Po drugie przekonywał nas, że Bajkał sam się doskonale oczyszcza w naturalny sposób. Jak? Za pomocą żyjących tylko w Bajkale bakterii rozkładających niebezpieczne substancje rozpuszczone w wodzie.

Teoria spiskowa?

Skąd zatem tak liczne opinie o ekologicznej katastrofie, która nieodwracalnie skaziła wody Bajkału? Naprawdę ciężko uwierzyć w te rewelacje, spoglądając przez przezroczystą jak kryształ wodę jeziora na dno wyłożone białymi popielatymi. Evgenij zapytał mnie prowokująco: „Jak myślisz, komu zależy na złej reputacji Bajkału?”. Wzruszyłem ramionami, a Evgenij odpowiedział za mnie: „Międzynarodowym koncernom produkującym napoje. Coca&Cola i inne.”

Teoria spiskowa? Spojrzałem z rezerwą na Evgenija, który dalej tłumaczył mi wpływ takiej manipulacji i czarnego PR-u. I moja rezerwa do rewelacji Evgenija topniała coraz bardziej. Bajkał stanowi aż 20% globalnych zasobów słodkiej wody, znajdującej się w jeziorach! To ilość, która bez trudu zaspokoiłaby potrzeby nie tylko Rosji, ale być może całego kontynentu przez setki lat. Wstrzymując eksploatację Bajkału jako źródła wody pitnej, zagraniczne koncerny zgarniają olbrzymi kawałek tortu dla siebie.

Napełnij bukłak Bajkałem

Wyciągnąłem butelkę wody Bajkalska z plecaka i pokazałem Evgenijowi z dumą na znak, że wspieram lokalny interes. On tylko uśmiechnął się ironicznie, cmoknął jak miał to w zwyczaju i postukał palcem w czoło: „Przepłaciłeś! Trzeba było zaczerpnąć wodę prosto z Bajkału.”. Nie będąc pewny, czy żartuje, czy mówi serio, zapytałem, czy on tak właśnie robi. Odparł: „oczywiście!” I to w pełni mnie przekonało, że Bajkał cały czas roni krystalicznie czyste łzy, którymi wciąż można bezpiecznie gasić pragnienie. Na zdrowie!

A Ty której wersji dajesz wiarę? Daj znać w komentarzu.

Autor
Artur

Zamiast biurowców szklanych, mieszkania na kredyt i wersalki z Ikei wybrałem podróż w nieznane. Tak trafiłem do Chin. Po prostu spaliłem mapy i poszedłem przed siebie. Czasami wiatr smaga po oczach, przynajmniej czuję, że żyję.

Czytaj dalej ›

Czytaj dalej
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarze
  • Daiw
    2 lat(a) temu

    Według mnie bajkał jest na tyle duży że nie da się go zniszczyć brudnymi ściekami

  • wojtek
    2 lat(a) temu

    niestety chyba tej pesymistycznej wersji. ale pojadę i zobacze sam.